Józef Kotlarczyk

Z Historia Wisły

Józef Kotlarczyk
Informacje o zawodniku
kraj Polska
urodzony 13.02.1907, Kraków
zmarł 28.09.1959, Bydgoszcz
miejsce pochówku Cm. Rakowicki, kw.IX rz.3 gr.26
wzost/waga 177 cm/ 76 kg
pozycja pomocnik
reprezentacja 30A
sukcesy MP 1927, 1928
Kariera klubowa
Sezon Drużyna Mecze Gole
1922-1927 Nadwiślan
1927 Wisła Kraków 16 6
1928 Wisła Kraków 19 4
1929 Wisła Kraków 24 2
1930 Wisła Kraków 21 1
1931 Wisła Kraków 22 0
1932 Wisła Kraków 20 0
1933 Wisła Kraków 20 0
1934 Wisła Kraków 20 0
1935 Wisła Kraków 20 0
1936 Wisła Kraków 16 0
1937 Wisła Kraków 16 0
1938 Wisła Kraków 18 0
1939 Wisła Kraków 12 0
Suma   244 13
W rubryce Mecze/Gole najpierw podana jest statystyka z meczów ligowych, a w nawiasie ze wszystkich meczów oficjalnych.
Jan i Józef Kotlarczyk
Jan i Józef Kotlarczyk

Józef Kotlarczyk - ur. 13 lutego 1907 w Krakowie, zm. 28 września 1959 w Bydgoszczy, piłkarz i kapitan Wisły, prawy pomocnik, reprezentant Polski, Olimpijczyk (kapitan reprezentacji na IO 1936) Mistrz Polski 1927-28, trener, młodszy brat Jana.

Spis treści

Biografia

Józef Kotlarczyk urodził się w 1907 roku jako syn Walentego (poborcy miejskiego) i Małgorzaty z Godawów. W firmach Ludwik Zieleniewski i Fitzner-Gramper S.A. w Krakowie przyuczał się do roli ślusarza, ale nie ostatecznie nie podjął pracy w tym zawodzie.

Zaczęło się od szmacianki

Jak większość chłopców w tamtych latach, Kotlarczykowie swoją przygodę z piłką rozpoczynali od... szmacianki. Bracia grali w piłkę na łące przy brzegu - nomen omen - Wisły. Rodzice zapatrywali się na tę pasję swoich dzieci bez specjalnego entuzjazmu, ale też nie zabraniali gry. Raz tylko Józef Kotlarczyk ściągnął na siebie gniew ojca za sprawą piłki - gdy okazało się, że jego buty wymagają naprawy u szewca, co było dużym wydatkiem. By uniknąć takich nieprzyjemności najmłodszy z Kotlarczyków kopał później szmaciankę na bosaka.

Chłopięca pasja zmieniła się w poważniejsze przedsięwzięcie za sprawą najstarszego z braci, Teofila, który był działaczem Nadwiślana - klubu zlokalizowanego w dzielnicy, w której mieszkała cała rodzina. Za inicjatywą Teofila Józef został piłkarzem tego klubu i w wieku 15 lat założył jego koszulkę. Nadwiślan występował w krakowskiej C-klasie, ale szybko wywalczył awans do B-klasy. Kotlarczyk wspominał, że jego drużyna nie przegrała w tamtym sezonie żadnego meczu, a bilans bramek wyniósł 104 strzelone na 6 straconych.

Przełomowy rok 1927

Mniejsze krakowskie kluby, takie jak Nadwiślan, były pod dokładną obserwacją najsilniejszych podwawelskich drużyn. Wyróżniający się zawodnicy mieli szansę trafić do lepszych zespołów i do wyższych klas rozgrywkowych. Jan Kotlarczyk jako pierwszy z braci odszedł z Nadwiślana - przeszedł do Wisły, gdyż był jej gorącym kibicem. Podobno w łaski działaczy Białej Gwiazdy wkupił się tym, że poczęstował papierosem kierownika drużyny rezerw, który akurat nie mógł znaleźć swojej paczki. Gdy po dwóch latach Jan miał już ugruntowaną pozycję w Wiśle, zaproponował przenosiny Józefowi, który długo się nad tą propozycją nie zastanawiał.

W barwach Białej Gwiazdy Józef Kotlarczyk zagrał najpierw w drużynie rezerw. W swoim debiucie 5 czerwca 1927 zdobył 2 bramki w meczu z Sokołem Chrzanów (1:7). Uznano, że Kotlarczyk nie potrzebuje więcej sprawdzianów w rezerwach i przesunięto go do pierwszego składu. Kilka dni później debiutował w meczu ligowym w Warszawie, przeciwko Warszawiance. Kotlarczyk doskonale zapamiętał stres towarzyszący temu debiutowi - tremę odczuwał już kilka dni przed występem, a myśl o tym, że wystąpi u boku takich sław jak bracia Reyman, Balcer czy Adamek działała na niego wręcz krępująco. Jak jednak mówi popularne przysłowie - strach ma wielkie oczy. Debiut wypadł bardzo przyzwoicie, a "żółtodziób" tylko raz został zrugany: w pewnej chwili Kotlarczyk otrzymał bardzo dobre podanie od Henryka Reymana, ale zamiast uderzyć z kilku metrów próbował wjechać z piłką do bramki. Bramkarz Warszawianki udaremnił to faulem, rzutu karnego nie wykorzystał jednak Jan Reyman. Po tej sytuacji Henryk Reyman jako kapitan Wisły zbeształ Kotlarczyka słowami "mogłeś smarkaczu strzelać, a nie wjeżdżać z piłką do bramki".

Pewne wyobrażenie o piłce nożnej w tamtych latach daje jeszcze jedna anegdota związana z meczem Warszawianka-Wisła. Otóż Józef Kotlarczyk poznał Henryka Reymana dopiero... na dworcu w Warszawie. Obowiązki wojskowe sprawiały, że Reyman dołączał do drużyny niekiedy dosłownie w ostatniej chwili, przy okazji tego meczu był już w stolicy przed swoimi kolegami z drużyny i czekał na dworcu na ich przyjazd pociągiem. Nie było takiego zagadnienia jak potrzeba zgrania się i odbycia wspólnych treningów - kilka godzin później Kotlarczyk i Reyman razem wychodzili na boisko i współpracowali w linii ataku Wisły. Józef Kotlarczyk bardzo szybko został podstawowym zawodnikiem i w całym sezonie rozegrał 16 spotkań w nowo powołanej lidze. Sześciokrotnie wpisywał się na listę strzelców, co związane jest z faktem, że występował nie tylko w pomocy, ale niekiedy także w ataku. Do linii pomocy został przesunięty 28 sierpnia 1927 roku, w meczu z Ruchem Chorzów. Przed spotkaniem okazało się, że rozchorował się Stefan Wójcik i konieczne są roszady w składzie. Na miejsce Wójcika na prawej pomocy postanowiono przesunąć Kotlarczyka, a jego miejsce na pozycji łącznika zajął Władysław Borkowski. Kotlarczyka ponownie naszła trema, gdyż nigdy wcześniej nie grał w pomocy, nie znał swoich możliwości w tej formacji, a na dodatek spotkanie z Ruchem było bardzo ważne w kontekście walki o Mistrzostwo Polski. Trema przeszła bardzo szybko, Kotlarczyk w nowej roli czuł się znakomicie, a Wisła wygrała 4:0.

Choć w kolejnych latach zdarzało się Kotlarczykowi grywać także w obronie, to ostatecznie jednak utrwaliło się, że jego miejsce na boisku jest w pomocy obok brata. Przez wiele lat para ta stanowiła o sile nie tylko Wisły, ale i reprezentacji Polski.

Piłkarskie walory

Ciężko opisać piłkarskie walory Kotlarczyka, gdyż większość relacji zgodnie stwierdza, że... nie miał on słabych punktów. Najczęściej podkreśla się doskonałe podania trafnie adresowane do partnerów, ambicję i determinację w grze, dobrą technikę i kondycję. Te atuty czyniły z niego prawdziwy motor napędowy Wisły (a gdy będziemy pamiętać, że zaraz obok Józefa pracował jego brat o podobnych predyspozycjach, to łatwo będzie zrozumieć dlaczego Wisła była w tamtych latach tak silna).

Olimpiada

Spełnieniem piłkarskich marzeń Kotlarczyka był występ na Igrzyskach Olimpijskich. W 1932 roku Polska nie wysłała drużyny piłkarskiej na IO w Los Angeles, gdyż uznano, że koszt tej eskapady byłby zbyt wysoki. W 1936 roku jednak Igrzyska odbywały się w Berlinie i tam Polska wystąpiła. Co więcej, Kotlarczyk nie tylko otrzymał powołanie, ale jeszcze pełnił funkcję kapitana.

Józef Kotlarczyk wspominał, że przed wyjazdem do Niemiec w snach widział Polaków odbierających złote medale na wypełnionym po brzegi i wiwatującym stadionie. Po przebudzeniu miał świadomość, że to jedynie marzenia, ale z drugiej strony był też pewien, że piłkarze nie przyniosą swojej ojczyźnie wstydu. Sam Kotlarczyk z bratem do przygotowań olimpijskich podeszli z najwyższą powagą, dzięki wytężonym treningom i za sprawą rygorystycznego trybu życia znajdowali się w świetnej formie.

Turniej Olimpijski przyniósł Polsce 4 miejsce. Obiektywnie oceniając, należy to uznać za wielki sukces, sami zawodnicy czuli jednak niedosyt. W meczu półfinałowym Polska zagrała słabo, na dodatek podjęte zostały nienajlepsze decyzje personalne. Ta przegrana załamała piłkarzy i w meczu o trzecie miejsce reprezentacja ponownie przegrała (w tym spotkaniu Kotlarczykowie nie wystąpili, co też na pewno miało przełożenie na poziom gry kadry).

Po 1939 roku

W latach 1927-1939 Józef Kotlarczyk rozegrał w barwach Wisły 244 mecze i zdobył 13 goli. Po dwóch tytułach mistrzowskich w latach 1927-28 Wisła stale utrzymywała się w czołówce ligowej, jednak nie udało jej się ponownie sięgnąć po najwyższe laury. Bardzo blisko było w 1939 roku, gdy Wisła zajmowała drugie miejsce w tabeli ze stratą 2 punktów i z dwoma zaległymi spotkaniami. Rozgrywki ligowe przerwał jednak wybuch wojny.

Kotlarczyk występował jeszcze w meczach konspiracyjnych okresu okupacji na stadionie Juvenii, ale uznał, że nie idzie mu wystarczająco dobrze i nie ma już sił na dalsze występy. Zaangażował się wówczas w organizację spotkań. W latach II Wojny Światowej bardzo przydatne okazały się umiejętności ślusarskie - Kotlarczyk pracował tak jak wielu innych Wiślaków w Miejskim Przedsiębiorstwie Wodociągowym. Dyrektorem tej instytucji był prezes Białej Gwiazdy, Tadeusz Orzelski. Wodociągi były również przykrywką dla działalności konspiracyjnej.

Po wojnie Kotlarczyk poświęcił się pracy szkoleniowca. Był trenerem młodszych drużyn Wisły, następnie pracował z Pomorzaninem Toruń i Polonią Bydgoszcz.

Józef Kotlarczyk zmarł nagle 28 września 1959 roku na zawał serca. Do ostatnich dni swojego życia był czynnie związany z piłką nożną.

W styczniu 1939 Józefa Kotlarczyka odznaczono srebrnym krzyżem zasługi za wkład w rozwój sportu.

Imieniem braci Kotlarczyków nazwany jest stadion Nadwiślanu w Krakowie.


Historia występów w barwach Wisły Kraków

Józef Kotlarczyk
Józef Kotlarczyk

Podział na sezony:

Sezon Rozgrywki M 0-90 grafika:Zk.jpg grafika:Cz.jpg
1927 Ekstraklasa 16 16     6    
1928 Ekstraklasa 18 18     4   1
1928 Mecz unieważniony 1 1          
1929 Ekstraklasa 24 24     2    
1930 Ekstraklasa 21 21     1    
1931 Ekstraklasa 22 22          
1932 Ekstraklasa 20 20          
1933 Ekstraklasa 20 20          
1934 Ekstraklasa 20 20          
1935 Ekstraklasa 20 20          
1936 Ekstraklasa 16 16          
1937 Ekstraklasa 16 16          
1938 Ekstraklasa 18 18          
1939 Ekstraklasa 12 12          
Razem Ekstraklasa (I) 243 243     13   1
Mecz unieważniony (#P) 1 1          
RAZEM 244 244     13   1


Lista wszystkich spotkań:

Ilość Roz. Data Miejsce Przeciwnik Wyn. Zm. B K
1.I1927.06.16WyjazdWarszawianka2-0   
2.I1927.06.19WyjazdTKS Toruń7-2  
3.I1927.06.26WyjazdPogoń Lwów1-4   
4.I1927.07.24WyjazdCzarni Lwów3-2  
5.I1927.07.31DomWarszawianka8-2  
6.I1927.08.07DomJutrzenka Kraków7-2   
7.I1927.08.14WyjazdWarta Poznań2-3   
8.I1927.08.21DomLegia Warszawa1-0   
9.I1927.08.28WyjazdRuch Chorzów4-0   
10.I1927.09.0?DomŁKS Łódź3-1   
11.I1927.09.11DomTKS Toruń15-0   
12.I1927.09.18DomUnion Touring Łódź5-1   
13.I1927.09.25Wyjazd1.FC Katowice2-0   
14.I1927.10.02DomPolonia Warszawa7-1   
15.I1927.10.09DomPogoń Lwów0-2   
16.I1927.10.16WyjazdHasmonea Lwów2-2   
17.I1928.03.18DomRuch Chorzów4-0   
18.I1928.03.25WyjazdUnion Touring Łódź3-0   
19.I1928.04.01DomCzarni Lwów3-0   
20.I1928.04.15WyjazdTKS Toruń7-2   
21.I1928.04.22DomWarta Poznań3-2   
22.I1928.05.03WyjazdLegia Warszawa0-1   
23.I1928.05.13WyjazdWarszawianka1-2   
24.I1928.05.17DomPolonia Warszawa7-2 grafika:Cz.jpg
25.I1928.05.20Dom1.FC Katowice3-2   
26.I1928.06.03WyjazdCracovia1-2   
27.I1928.06.24DomPogoń Lwów6-1  
28.I1928.07.08DomŁKS Łódź2-4   
29.I1928.07.15WyjazdŚląsk Świętochłowice2-1  
30.I1928.07.29WyjazdHasmonea Lwów1-0   
31.I1928.08.05DomTKS Toruń9-0   
32.#P1928.08.15WyjazdŁKS Łódź1-2   
33.I1928.08.19WyjazdRuch Chorzów1-1   
34.I1928.09.02WyjazdWarta Poznań0-2   
35.I1928.11.25WyjazdŁKS Łódź1-2   
36.I1929.03.31DomWarszawianka4-2   
37.I1929.04.07WyjazdŁKS Łódź2-2   
38.I1929.04.21WyjazdPogoń Lwów4-2   
39.I1929.04.28DomLegia Warszawa2-0   
40.I1929.05.05DomGarbarnia Kraków5-2   
41.I1929.05.09DomCzarni Lwów4-4   
42.I1929.05.26DomPolonia Warszawa4-2   
43.I1929.05.30WyjazdRuch Chorzów2-2   
44.I1929.06.09WyjazdCracovia1-3   
45.I1929.06.16WyjazdWarta Poznań0-5   
46.I1929.06.29DomUnion Touring Łódź5-0   
47.I1929.07.14Dom1.FC Katowice2-1   
48.I1929.07.21DomRuch Chorzów5-1  
49.I1929.08.11DomŁKS Łódź1-4   
50.I1929.08.18WyjazdUnion Touring Łódź3-0   
51.I1929.08.25WyjazdWarszawianka2-3   
52.I1929.09.01WyjazdGarbarnia Kraków0-1   
53.I1929.09.08DomPogoń Lwów3-1   
54.I1929.09.22DomCracovia5-1   
55.I1929.09.29Wyjazd1.FC Katowice4-2   
56.I1929.10.13WyjazdLegia Warszawa0-1   
57.I1929.10.22WyjazdCzarni Lwów0-4   
58.I1929.11.10DomWarta Poznań0-0   
59.I1929.11.17WyjazdPolonia Warszawa4-3   
60.I1930.03.30DomWarszawianka3-1   
61.I1930.04.13DomWarta Poznań1-1   
62.I1930.04.20WyjazdGarbarnia Kraków3-1   
63.I1930.04.27WyjazdŁKS Łódź2-0   
64.I1930.05.03WyjazdPogoń Lwów2-2  
65.I1930.05.18WyjazdPolonia Warszawa4-3   
66.I1930.05.25DomŁTS-G Łódź1-0   
67.I1930.06.08DomCracovia1-2   
68.I1930.06.22DomRuch Chorzów4-2   
69.I1930.07.06WyjazdLegia Warszawa2-3   
70.I1930.07.13WyjazdCzarni Lwów2-4   
71.I1930.08.10DomŁKS Łódź1-0   
72.I1930.08.31DomPolonia Warszawa2-2   
73.I1930.09.07DomGarbarnia Kraków1-6   
74.I1930.09.14DomLegia Warszawa1-0   
75.I1930.09.21WyjazdŁTS-G Łódź4-1   
76.I1930.10.06WyjazdCracovia1-0   
77.I1930.10.12WyjazdWarszawianka5-1   
78.I1930.10.19DomCzarni Lwów5-5   
79.I1930.11.02WyjazdWarta Poznań1-0   
80.I1930.11.30DomPogoń Lwów3-0   
81.I1931.03.29WyjazdWarszawianka5-2   
82.I1931.04.12DomWarta Poznań4-1   
83.I1931.04.19DomGarbarnia Kraków0-0   
84.I1931.04.26WyjazdPolonia Warszawa3-1   
85.I1931.05.03WyjazdPogoń Lwów1-2   
86.I1931.05.17WyjazdCracovia4-1   
87.I1931.05.24DomCzarni Lwów5-1   
88.I1931.05.31DomLechia Lwów1-2   
89.I1931.06.04WyjazdLegia Warszawa0-1   
90.I1931.06.21DomRuch Chorzów6-2   
91.I1931.06.28WyjazdŁKS Łódź3-2   
92.I1931.07.26DomŁKS Łódź4-1   
93.I1931.08.02DomPogoń Lwów2-2   
94.I1931.08.15WyjazdRuch Chorzów0-2   
95.I1931.08.31DomPolonia Warszawa3-0   
96.I1931.09.06DomCracovia1-2   
97.I1931.09.13WyjazdCzarni Lwów2-1   
98.I1931.09.27WyjazdLechia Lwów0-2   
99.I1931.10.04WyjazdWarta Poznań2-1   
100.I1931.10.18DomLegia Warszawa3-1   
101.I1931.11.08DomWarszawianka1-1   
102.I1931.11.29WyjazdGarbarnia Kraków3-2   
103.I1932.04.17DomLegia Warszawa0-1   
104.I1932.04.24WyjazdŁKS Łódź0-2   
105.I1932.05.08WyjazdPogoń Lwów0-1   
106.I1932.05.16DomCzarni Lwów3-0   
107.I1932.06.12DomCracovia2-2   
108.I1932.06.19WyjazdGarbarnia Kraków2-1   
109.I1932.06.29WyjazdPolonia Warszawa1-0   
110.I1932.07.17DomRuch Chorzów1-1   
111.I1932.07.24WyjazdWarszawianka6-0   
112.I1932.08.15DomŁKS Łódź2-1   
113.I1932.09.04WyjazdCracovia0-3   
114.I1932.09.11WyjazdLegia Warszawa3-2   
115.I1932.09.18WyjazdRuch Chorzów0-5   
116.I1932.09.25DomWarta Poznań0-3   
117.I1932.10.09DomGarbarnia Kraków2-2   
118.I1932.10.16WyjazdCzarni Lwów2-2   
119.I1932.10.23Wyjazd22 pp. Siedlce0-3   
120.I1932.11.06DomPogoń Lwów2-1   
121.I1932.11.14DomWarszawianka1-2   
122.I1932.11.27DomPolonia Warszawa2-0   
123.I1933.04.09DomRuch Chorzów2-0   
124.I1933.04.23WyjazdRuch Chorzów0-1   
125.I1933.04.30WyjazdWarta Poznań2-1   
126.I1933.05.03DomCracovia1-1   
127.I1933.05.29DomGarbarnia Kraków0-2   
128.I1933.06.10WyjazdCracovia0-3   
129.I1933.06.18DomWarta Poznań2-1   
130.I1933.06.25WyjazdGarbarnia Kraków2-2   
131.I1933.07.02DomPodgórze Kraków10-1   
132.I1933.07.16WyjazdPodgórze Kraków4-0   
133.I1933.08.13WyjazdLegia Warszawa3-2   
134.I1933.08.15WyjazdŁKS Łódź1-1   
135.I1933.08.27DomRuch Chorzów1-0   
136.I1933.09.03WyjazdCracovia3-1   
137.I1933.09.17DomŁKS Łódź1-0   
138.I1933.09.24WyjazdPogoń Lwów0-1   
139.I1933.10.01DomLegia Warszawa3-0   
140.I1933.10.08WyjazdRuch Chorzów1-2   
141.I1933.10.22DomCracovia1-1   
142.I1933.11.01DomPogoń Lwów1-1   
143.I1934.04.08WyjazdWarszawianka4-1   
144.I1934.04.22DomPolonia Warszawa0-0   
145.I1934.04.29WyjazdRuch Chorzów1-4   
146.I1934.05.10DomWarta Poznań2-2   
147.I1934.05.27DomPogoń Lwów2-0   
148.I1934.06.03Wyjazd22 pp. Siedlce3-0   
149.I1934.06.10WyjazdCracovia1-2   
150.I1934.06.16DomPodgórze Kraków5-1   
151.I1934.06.24DomŁKS Łódź0-2   
152.I1934.06.29WyjazdLegia Warszawa2-3   
153.I1934.07.08WyjazdGarbarnia Kraków0-3   
154.I1934.08.05Dom22 pp. Siedlce8-0   
155.I1934.09.02DomRuch Chorzów2-1   
156.I1934.09.16WyjazdPolonia Warszawa5-4   
157.I1934.09.23DomWarszawianka3-2   
158.I1934.10.21DomLegia Warszawa3-2   
159.I1934.10.28WyjazdŁKS Łódź4-2   
160.I1934.11.04DomCracovia5-0   
161.I1934.11.11WyjazdPogoń Lwów0-3   
162.I1934.11.18WyjazdWarta Poznań2-1   
163.I1935.03.31WyjazdLegia Warszawa0-4   
164.I1935.04.07DomŚląsk Świętochłowice4-1   
165.I1935.04.14WyjazdRuch Chorzów2-4   
166.I1935.05.05DomCracovia4-0   
167.I1935.05.26DomGarbarnia Kraków4-2   
168.I1935.06.02WyjazdPogoń Lwów1-3   
169.I1935.06.20DomWarszawianka3-3   
170.I1935.06.29DomWarta Poznań3-1   
171.I1935.07.07WyjazdPolonia Warszawa2-3   
172.I1935.07.14WyjazdŁKS Łódź2-1   
173.I1935.08.04WyjazdWarta Poznań2-3   
174.I1935.08.25WyjazdŚląsk Świętochłowice0-2   
175.I1935.09.08WyjazdCracovia0-5   
176.I1935.10.13DomPogoń Lwów3-1   
177.I1935.10.20DomRuch Chorzów0-0   
178.I1935.10.27DomPolonia Warszawa8-1   
179.I1935.11.10DomLegia Warszawa5-0   
180.I1935.11.17DomŁKS Łódź4-2   
181.I1935.11.24WyjazdGarbarnia Kraków1-1   
182.I1935.12.01WyjazdWarszawianka3-1   
183.I1936.04.05DomŚląsk Świętochłowice2-0   
184.I1936.04.26DomPogoń Lwów2-1   
185.I1936.05.03WyjazdWarszawianka1-1   
186.I1936.05.17WyjazdGarbarnia Kraków1-2   
187.I1936.06.07DomLegia Warszawa1-0   
188.I1936.06.14DomŁKS Łódź3-1   
189.I1936.06.28WyjazdRuch Chorzów0-1   
190.I1936.07.05WyjazdŚląsk Świętochłowice2-0   
191.I1936.08.23DomGarbarnia Kraków2-2   
192.I1936.08.30WyjazdPogoń Lwów0-2   
193.I1936.09.20WyjazdŁKS Łódź2-0   
194.I1936.09.27DomWarszawianka0-3   
195.I1936.10.11WyjazdWarta Poznań1-2   
196.I1936.10.18DomDąb Katowice5-2   
197.I1936.10.25DomRuch Chorzów3-1   
198.I1936.11.01WyjazdLegia Warszawa3-2   
199.I1937.04.04DomWarszawianka5-0   
200.I1937.04.11DomŁKS Łódź6-2   
201.I1937.04.18WyjazdRuch Chorzów0-1   
202.I1937.04.25DomPogoń Lwów2-0   
203.I1937.05.06DomGarbarnia Kraków1-1   
204.I1937.05.27DomCracovia1-1   
205.I1937.06.06WyjazdAKS Chorzów2-4   
206.I1937.06.27DomWarta Poznań2-0   
207.I1937.08.29WyjazdWarszawianka2-1   
208.I1937.09.05WyjazdCracovia0-1   
209.I1937.09.19DomRuch Chorzów2-2   
210.I1937.09.26WyjazdGarbarnia Kraków0-2   
211.I1937.10.03WyjazdWarta Poznań2-3   
212.I1937.10.17WyjazdŁKS Łódź0-2   
213.I1937.10.24WyjazdPogoń Lwów0-1   
214.I1937.11.14DomAKS Chorzów5-2   
215.I1938.04.10DomAKS Chorzów0-0   
216.I1938.04.24WyjazdŁKS Łódź0-0   
217.I1938.05.01DomCracovia2-2*   
218.I1938.05.08WyjazdWarta Poznań2-6   
219.I1938.05.15DomRuch Chorzów3-1   
220.I1938.05.26WyjazdŚmigły Wilno0-1   
221.I1938.06.12DomWarszawianka3-1   
222.I1938.06.19DomPogoń Lwów1-0   
223.I1938.06.26WyjazdPogoń Lwów1-2   
224.I1938.07.03WyjazdPolonia Warszawa3-2   
225.I1938.08.21WyjazdWarszawianka3-2   
226.I1938.08.28DomŚmigły Wilno4-1   
227.I1938.09.04WyjazdRuch Chorzów2-4   
228.I1938.09.11DomWarta Poznań5-7   
229.I1938.10.02WyjazdCracovia1-2   
230.I1938.10.09DomPolonia Warszawa4-2   
231.I1938.10.16WyjazdAKS Chorzów0-0   
232.I1938.10.30DomŁKS Łódź7-3   
233.I1939.04.02DomPolonia Warszawa2-1   
234.I1939.04.16WyjazdUnion Touring Łódź3-1   
235.I1939.04.23WyjazdWarta Poznań1-4   
236.I1939.05.03DomPogoń Lwów2-1   
237.I1939.05.07DomCracovia5-1   
238.I1939.05.14WyjazdAKS Chorzów3-3   
239.I1939.05.21DomGarbarnia Kraków1-1   
240.I1939.06.08DomRuch Chorzów0-1   
241.I1939.06.18WyjazdWarszawianka1-0   
242.I1939.06.25WyjazdPolonia Warszawa4-5   
243.I1939.07.02DomWarta Poznań5-0   
244.I1939.08.20DomWarszawianka4-2   


*Według "IKC" grał w pomocy Michał Filek, a nie Józef Kotlarczyk - to samo twierdzi "Głos Narodu" pisząc wręcz o zastąpieniu Kotlarczyka przez Filka w tym meczu...

Mecze w Reprezentacji Polski

Józef Kotlarczyk wystąpił w aż 30 spotkaniach Reprezentacji Polski (we wszystkich jako Wiślak). Jak na lata 1921-1939 jest to wynik imponujący, tylko Władysław Szczepaniak z Polonii Warszawa zaliczył przed wojną więcej występów - 31. Należy jednak uściślić, że Szczepaniak trzy razy wchodził na boisko z ławki, podczas gdy Józef Kotlarczyk wszystkie mecze zaczynał w pierwszym składzie - pod tym względem jest rekordzistą przedwojennej Reprezentacji Polski.
Prasa sportowa często podkreślała jego opanowanie w grze, spokój i pewność z jaką radził sobie z przeciwnikiem (np. PS nr 68/1931, o meczu Polska - Rumunia "Kotlarczykowie oddali drużynie przez swój spokój i opanowanie nieocenione zasługi [...], młodszy [tzn. Józef] miał naprzeciw siebie dwu djabłów, szybkich, napastliwych i ostro idących - że ich poskromił, to zasługa nielada!").
Co ciekawe w 16 meczach Józef zagrał wspólnie ze swoim bratem Janem - razem stanowili o sile środka pola Reprezentacji. "Rutyna", "doświadczenie", "technika", "styl" - to często powtarzane w prasie określenia gry obu braci.
Józef Kotlarczyk był na Igrzyskach Olimpijskich w 1936 roku w Berlinie, wystąpił w 1/8 finału z Węgrami, w 1/4 z Anglią i w 1/2 finału z Austrią, ale meczów tych nie uznaje się za oficjalne spotkania I Reprezentacji Polski (przeciwnicy wystawili drużyny amatorskie). W jedynym oficjalnym spotkaniu Reprezentacji Polski na IO 1936 - o brązowy medal przeciwko Norwegii - Kotlarczyk już nie wystąpił.
Józef Kotlarczyk pięć razy pełnił funkcję kapitana Reprezentacji.

Pogrubiono występy Kotlarczyka jako Wiślaka.

Komentarze prasowe po występach reprezentacyjnych

  • 1930.10.26 Polska - Łotwa 6:0, mecz towarzyski
    • Po przerwie „publiczność ma możność w tym okresie oklaskiwania kunsztownych sztuczek technicznych Ciszewskiego, oraz pięknych zagrań ciałem i idealnych podań bodaj że najlepszego gracza drużyny polskiej Kotlarczyka II-go”.
    • Kotlarczyk tylko poprawny do przerwy, potem błysnął formą wprost fenomenalną. Po pauzie prawa strona napadu Łotyszów nie przeszła dosłownie ani razu jego stroną, mimo, że żaden z trzech pomocników polskich tak wydatnie nie zasilał równocześnie piłkami napadu, jak właśnie Kotlarczyk. W walkach indywidualnych bawił się on z przeciwnikiem w kotka i myszkę, myląc ich ciałem i trikami technicznemi, jak i kiedy chciał.
    • W pomocy talent Kotlarczyka jaśniał w całej pełni. Po Nawrocie był drugim graczem na boisku. Jego doskonała kontrola piłki w czasie biegu wsparta o znajomość driblingu pozwalała mu na spokojne wyprowadzanie piłki z najbardziej zagmatwanych sytuacyj i oddania czystych, łatwych do przyjęcia piłek. Przeciętna lotność Łotyszów odpowiadała mu znakomicie. Skutkiem tego dał kreację gry w pomocy, która wytrzymuje tylko „rodzinne” porównania. Grę jego można porównać z wielką grą jego starszego brata.
    • Kotlarczyk II mówi z niechęcią o swym bracie: ‘Ożenił się i w ogóle nie chce mu się wyjeżdżać na mecze. Przydałby się, bo Wojciechowski nie był dla mnie dobrym partnerem.
    • Kotlarczyk był najlepszym pomocnikiem i jedynie on grał w defenzywie i ofenzywie.



  • 1931.07.05 Łotwa - Polska 0:5, mecz towarzyski
    • „Osobne słowa uznania muszę poświęcić tyłom. Kotlarczykowie, Bułanow i Skrynkowicz zagrali po mistrzowsku. Dawno tak dobrze ich grających nie widziałem”.
    • 20’ asysta Kotlarczyka przy 1. bramce meczu.
    • Łotysze i sędzia Birlem chwali m. in. Kotlarczyków.
    • Zadziwiła, zwłaszcza w pierwszej połowie pomoc polska, a zwłaszcza bracia Kotlarczykowie, którzy niezmordowanie zasilali atak piłkami.


  • 1931.08.23 Polska - Rumunia 2:3, mecz towarzyski
    • „Kotlarczykowie oddali drużynie przez swój spokój i opanowanie nieocenione zasługi, zwłaszcza w I połowie. Starszy Kotlarczyk grał chwilami za siebie i za Peterka: nie dość, że odbierał piłki i zasilał niemi atak, brał także na siebie inicjatywę kierowniczą, pozwalał rozstawić się graczom i wybierał najlepsze pozycje do zagrania piłek. Młodszy miał naprzeciw siebie dwu djabłów, szybkich, napastliwych i ostro idących – że ich poskromił to zasługa nie lada". Rutyna największym atutem Kotlarczyków. Minusem „jest przede wszystkiem brak szybkości”. Kpt. Związkowy Loth : „Kotlarczykowie bez zarzutu”.
    • „W 24-tej minucie Kotlarczyk II kulejąc schodzi na 2 minuty z boiska. Ten krótki okres czasu przynosi niebezpieczny wypad Rumunów zakończony dwoma ryzykanckiemi, ale uciążliwemi wybiegami Koźmina i rogiem dla gości”.
    • W linji pomocy najlepiej wypadł Kotlarczyk I, a także Badura wychodził bardzo efektownie w pojedynku. Kotlarczyk II nieco słabszy.
    • Kotlarczykowie słabsi niż zwykle, zwłaszcza gdy chodziło o grę dla ataku.
    • Pod koniec pierwszej połowy schodzi z boiska kontuzjonowany Kotlarczyk, zastąpiony Cebulakiem. Po przerwie następują zmiany w składzie drużyn.
    • W bramce polskiej gra Albański, w ataku Nawrot, a Kotlarczyk powraca na swoje dawne miejsce.***Źródło: Ilustrowany Kurier Codzienny nr 234



  • 1931.10.25 Polska - Jugosławia 6:3, mecz towarzyski
    • Po bramce na 4:1 „Kotlarczyk II wali się na boisko, kopnięty silnie w nogę. Po chwili jednak wstaje kulejąc”.
    • Po przerwie „Kotlarczykowie mimo że wypompowani, nie kapitulują też ani na chwilę”.
    • „Trzecim mocnym atutem Polaków była cała trójka pomocy: bracia Kotlarczykowie i Mysiak. Ci zresztą dokonali sztuki najbardziej w piłce nożnej cenionej. Wznosząc się na szczyty swych umiejętności indywidualnie, potrafili jednocześnie zademonstrować grę zespołową najpierwszej marki europejskiej i zgasić niemal zupełnie zarówno swych vis-a-vis, jak i cały napad Jugosłowian”.
    • W zupełności zadowoliła gra braci Kotlarczyków, z których środk. pomocnik był niejednokrotnie szóstym napastnikiem, pomagając Nawrotowi Bułanow wraz z Martyną tworzyli mur trudny do przebycia dla napadu gości.



  • 1932.07.10 Polska - Szwecja 2:0, mecz towarzyski
    • „Kotlarczyk II i Mysiak nie byli zachwycający. Przegrywali zbytecznie dużo pojedynków, szwankowali w dodawaniach do napadu i nierzadko gubili się na boisku”. Kapitan związkowy Kałuża chwali szczególnie po meczu pomoc, „która wytrzymałą napór drużyny szwedzkiej w drugiej połowie i dzięki technicznemu obyciu umiała odpowiednio odciążyć tyły oraz umiejętnie podawać piłkę naprzód”.
    • W linji pomocy na ustach wszystkich był Kotlarczyk I, który dowiódł, iż dalej jest na tej pozycji nie do zastąpienia. Boczni pomocnicy również b. dobrzy, choć mu nieco ustępowali.
    • Kotlarczyk II nie zawsze mógł sobie dać rady z przeciwnikiem i stosował zbyt defenzywną taktykę.


  • 1932.10.02 Rumunia - Polska 0:5, mecz towarzyski
    • „stwierdzić należy przede wszystkiem kapitalną grę całej linji pomocy. Obaj Kotlarczykowie i Mysiak prześcigali się po prostu w ambicji i demonstrowaniu swych umiejętności. Piłka krążyła od nogi do nogi z niezwykłą wprost dokładnością, co w rezultacie wytchnęło Rumunów szybko z sił i załamało ich kompletnie. Kapitalny był zwłaszcza Kotlarczyk I na środku; wszystkie piłki zbierał z matematyczną pewnością i nawet w grze głową – mimo że jest to specjalnością pełnych temperamentu Rumunów, a raczej Węgrów, z których drużyna rumuńska składała się w większości – był o klasę lepszy od przeciwników. To też kiedy po przerwie Kotlarczyk zgodził się, aby zastąpił go „na parę minut” Chruściński, odbiło się to od razu na całości gry. Pomocnik Cracovii nie mógł dorównać swemu koledze z Wisły przede wszystkiem w czystości i dokładności podania…”. Nic dziwnego, że w tym „okresie gry Rumuni od razu przyszli do głosu”.
    • Podczas chrztu debiutantów Włodarza i Urbana „Wisła w osobach Kotlarczyków mściła się za 5:0”.
    • Kotlarczyka I. na środku pomocy zastąpił potem Chruściński. Mysiak i Kotlarczyk II „zatkali“ całkowicie skrzydłowych i do końca zawodów, mimo zupełnego wyczerpania, wytrwali na posterunku.
    • W 16 minucie wyczerpanego Kotlarczyka I zastępuje Chruściński.
    • Kotlarczyka I zastąpił wówczas Chruściński, gra straciła wtedy nieco na pięknie.


  • 1933.06.04 Polska - Belgia 0:1, mecz towarzyski
  • Jan Kotlarczyk i Józef Kotlarczyk:
    • Bracia Kotlarczykowie „wnieśli do gry … rutynę, doświadczenie, technikę i styl”. „Pomoc z Kotlarczykami i Dziwiszem zadowoliła… Kotlarczykom można zarzucić nie zawsze zadawalające utrzymywanie kontaktu ze swym napadem. Kiedy jednak miejsce kontuzjowanego Kotlarczyka I-go zajął Szczepaniak, stała się katastrofa; na środku utworzyła się niczem niewypełniona luka”. Zmiana nastąpiła w 35’ gry.
    • W 35 min. następuje tragiczny moment dla drużyny polskiej, gdy traci ona Kotlarczyka I, który na skutek odnowienia się kontuzji, doznanej na meczu z Garbarnią, musi opuścić boisko…
    • Po przerwie, kiedy już nie było mowy o powrocie Kotlarczyka I na boisko i gdy Belgowie otrzymali połowę za wiatrem , kieska nasza była przesadzona.
    • Do najlepszych graczy zaliczyć należy z drużyny polskiej Urbana w linji napadu, braci Kotlarczyków.
    • Dobrze spisała się natomiast linja pomocy, zwłaszcza bracia Kotlarczykowie, z których Kotlarczyk II był bodaj najlepszym.


  • 1933.09.10 Polska - Jugosławia 4:3, mecz towarzyski
    • Kiepskie recenzje wszystkich graczy. Kotlarczyk I oceniony jako gracz przeciętny, jego brat grał „średnio”. Co ciekawe: pomoc zorientowawszy się, „że biegowo ustępuje znacznie napastnikom jugosłowiańskim … poszła na grę niemal wyłącznie defensywną”.
    • Przy stanie 2:1 generalny atak naszej drużyny „Kotlarczyk I też nie próżnuje. Dobra akcja Niechcioł-Artur, kończy się strzałem ostatniego w aut”.
    • Linja pomocy trzymała się w pierwszej połowie niepotrzebnie z tylu, to też piłka odebrana naszym napastnikom, wędrowała natychmiast pod polską bramkę. Jeżeli idzie o zadanie defensywne, pomocnicy nasi spełnili je dobrze.


  • 1933.10.15 Polska - Czechosłowacja 1:2, el. MŚ 1934
    • O Kotlarczykach: „na pochwałę starszego trzeba podkreślić, że do końca nie opadł na siłach, a młodszego, że mimo kontuzji w 3-ej min. gry nie dał się zdystansować dwu znakomitym kolegom”. Po faulu „po 4-ch minutach absencji jest już z powrotem i wpada z taką furią na swego krzywdziciela, że sędzia jest zmuszony odgwizdać foul”.
    • Prasa czeska – „A-Zet” – „grę naszych pomocników określają jako przedewszystkiem destrukcyjną i chwalą na ogół Kotlarczyka na środku pomocy”.
    • Tak samo Kotlarczyk II stanowił dla Rulca zaporę nie do przebycia. W pierwszej połowie gry ataki szły raczej środkiem boiska, gdzie Kotlarczyk I, pozostawiony sobie samemu, nie mógł sobie dać rady z trójką ataku gości, trzymającą piłkę przy nodze i dokładnie ją sobie podającą.
    • Martyna i Bułanow źle ustawiają się do piłki, a wykopy nie wychodzą im zupełnie, natomiast skrzydłowi pomocnicy Kotlarczyk II i Mysiak od pierwszej minuty zawodów ciężko pracują na opluję najlepszych graczy naszej drużyny.
    • Najlepszą linją w drużynie polskiej była pomoc, która swoje zadanie, niezwykle trudne, całkiem spełniła.
    • Boczni pomocnicy doskonale obstawili skrzydłowych przeciwnika, którzy nie zdołali zagrażać naszej bramce.


  • 1933.12.03 Niemcy - Polska 1:0, mecz towarzyski
    • Dobra gra pomocy i pechowa porażka. „Jedynie Kotlarczyk II ma ciężkie życie z dwoma najlepszymi technikami zespołu niemieckiego, Rasselnbergiem i bardzo szybkim Kobierskim”. Ten pierwszy z Niemców jest zresztą bohaterem spotkania, gdyż w ostatniej minucie meczu po solowym przeboju kiwa braci Kotlarczyków, Martynę i strzela gola. „Kotlarczykowie spełnili w zupełności pokładane w nich nadzieje. Starszy wytrzymał grę do końca, młodszy początkowo słabszy, potem „przyszył” się do Kobierskiego i nie dał mu wprost grać”. Prasa niemiecka z pomocników chwaliła głównie Kotlarczyka I.
    • Pomoc okazała się najlepszą częścią drużyny, wytrzymała ona w zupełności tempo… Najlepszym graczem był Kotlarczyk I, który wytrzymał tempo wprost nadzwyczajnie.
    • Na trzeciem miejscu postawić należy Kotlarczyka II, który był nieco za wolny.


  • 1934.05.21 Dania - Polska 4:2, mecz towarzyski
    • „na równym, przeciętnym poziomie wypadła gra braci Kotlarczyków. Pierwszego zastepował tuż po przerwie Szczepaniak…”. Druga bramka dla Duńczyków pada po odbiorze piłki Kotlarczykowi II.
    • Kotlarczyk II był mniej skuteczny, niż zwykle, przez dłuższy czas. Potem i on dosięgnął zwykłego poziomu.
    • W pomocy doskonale wypadł Mysiak, Kotlarczyk II zaś początkowo mniej skuteczny, później dostroił się do poziomu swego kolegi.


  • 1934.05.23 Szwecja - Polska 4:2, mecz towarzyski
    • Po meczu ze Szwecją chwalony na pierwszym miejscu Kotlarczyk II, „który doskonale wytrzymał ciężar całego meczu i grał świetnie”. Jego brat w 80% wypełnił „swe zadanie”.
    • Kotlarczyk I na środku w ciągu 90 minut był świetnym ośrodkiem inicjatywy ofenzywnej, w czem Kotlarczyk II i Mysiak byli współpracownikami na starym poziomie. Bez tak grającej pomocy atak nie mógłby się popisywać.
    • Na wyróżnienie z drużyny polskiej zasługuje cała pomoc z najlepszym w tej linji Kotlarczykiem II na czele oraz trójka środkowa napadu.


  • 1934.08.26 Jugosławia - Polska 4:1, mecz towarzyski
    • „Reprezentacja nasza grała jeden ze słabszych meczów, a to daje się wytłumaczyć przedewszystkiem brakiem dwu ludzi: Kotlarczyka i Matyasa, co rozbiło spoistość i powiązanie akcji”. Cebulak na środku pomocy zagrał słabo i „nie uznawał podania do boku, na czem cierpiał przyzwyczajony do tego Kotlarczyk II”. „Kotlarczyk, najlepszy w tej linji, miał jednak do przerwy na sumieniu kilka błędów, gdyż lewoskrzydłowy potrafił przy pojedynkach mijać go ciałem i oddać kilka niebezpiecznych centr, z których padły dwie bramki”.
    • „W pomocy dobry inteligentny Kotlarczyk II, do którego poziomu nie dorośli Cebulak ani Żiżka”.
    • W pomocy najlepiej wypad! Kotlarczyk II... Pomoc naogół była przeciążona, gdyż trudno jej było wspierać napad, który ustawicznie tracił piłki.


  • 1934.09.09 Polska - Niemcy 2:5, mecz towarzyski
    • „Najlepszym Polakiem na boisku był Kotlarczyk II-gi. Jego niezawodny stoping, świetne celne podania, wspaniała współpraca z bratem i mądra gra ciałem wysunęły go bodaj na czoło całej stawiki obu zespołów. Jego brat na środku pracował też doskonale”.
    • Bończa Uzdowski po meczu: „Kotlarczykowie raz jeszcze pokazali, że są nie do zastąpienia”.
    • Niemcy górowali techniką i zgraniem: „na poziomie całości zespołu niemieckiego u Polaków stali jedynie bracia Kotlarczykowie”.
    • Bracia Kotlarczykowie pierwsi opanowują się i zaczynają spokojną, systematyczną robotę.
    • W 30-tej minucie Martyna jest w trudnej sytuacji i odbija piłkę na róg. Polacy, zdopingowani wyrównaniem, grają w ataku znacznie lepiej dzięki doskonałej pracy Kotlarczyków.
    • Stosunkowo najlepszą linją była pomoc, w której wyróżnili się bracia Kotlarczykowie.
    • W linji pomocy dopisał przedewszystkiem Kotlarczyk I, podobnie i Kotlarczyk II, choć z niezbyt wielkiem powodzeniem trzymał lewoskrzydłowego, słabszym był Mysiak, na którym znać jeszcze brak treningu, spowodowany dłuższą przerwą, po doznanej kontuzji. Pod koniec zawodów ulegli oni jednak wszyscy ogólnej psychozie niewiary we własne siły.
    • wolna dopiero opanowują się nasi i opanowanie to przychodzi głównie od linji pomocy, gdzie wybijają bracia Kotlarczykowie. Napastnicy nasi tracą jednak ustawicznie piłkę, albo też zbyt późno startują.
    • Jeżeli chodzi o krytykę drużyny polskiej, to podkreślić trzeba, że naogół poza kilku jednostkami, zawodnicy nasi zawiedli oczekiwanie. Na zwykłym poziomie stanęli tylko bracia Kotlarczykowie, Bułanow, Riesner (po pauzie) oraz Wilimowski. Reszta to punkty słabe.


  • 1935.05.12 Austria - Polska 5:2, mecz towarzyski
    • „Pomoc znalazła się od pierwszej chwili w bardzo trudnem położeniu. Wobec silnego nacisku ofensywnego Austrji, skazana była na grę defensywną. Była ona tem konieczniejsza, że na tyłach nie działo się dobrze… Brak zrozumienia pomiędzy obroną a pomocą… W rezultacie więc pierwszy Kotlarczyk II-gi pośpieszył w sukurs Michalskiemu i przemienił się do pewnego stopnia w trzeciego obrońcę. Lewa strona austriacka uzyskała przez to możność oddechu i przed pauzą stwarzała niebezpieczne sytuacje. Po przerwie Kotlarczyk II-gi potrafił wprawdzie zupełnie już sparaliżować przeciwną flankę, ale zawsze jeszcze nie znajdował dość czasu i siły na wspieranie napadu, tak że zarówno Riesner, jak i Matyas sami szli po piłki do tyłu… Ogólnie więc biorąc pomoc nasza nie osiągnęła jakiejś rewelacyjnej formy, jednak zdobyła się na przeciętnie niezły poziom”.
    • Kałuża chwalił po meczu pomoc. „Kotlarczyk II narzeka na straszliwą robotę. Mecz skończył mocno zmęczony”.
    • Najcięższe zadanie miała pomoc. Kotlarczyk II całkowicie przypilnował Bindera tak, że ten mógł tylko strzelać zdaleka. Starszy Kotlarczyk również skutecznie przytrzymał środkowego, jednakże skutki zmęczenia widoczne były w zmniejszonej dokładności podań.
    • Płk. Glabisz: Na tyłach podobali mu się Kotlarczykowie.
    • Kiedy Polacy mieli trochę powietrza, rozdzielał śr. pomocnik Kotlarczyk I piłki bardzo mądrze, miał jednak rzadko sposobność pokazać się z tej dobrej strony. Jego brat był dlań jako prawy pomocnik dobrym asystentem.
    • Inne pismo wiedeńskie „Der Montag mit dem Sportmontag" pomocy zarzuca dziennik błędy taktyczne, za najlepszego pomocnika uważa bezwzględnie Kotlarczyka II, który unieszkodliwił zupełnie lewą stronę austrjacka Pesser — Binder.
    • TADEUSZ KUCHAR O MECZU POLSKA—AUSTRJA
    • W pomocy Haliszka byt najsłabszy, natomiast Kotlarczykowie obaj pracowali jak maszyny. Wzięli na siebie niemal gros roboty całego zespołu, dziw, że wytrzymali cały mecz do końca.
    • Pomoc nasza spełniła oczekiwania, najlepszy tu był Józef Kotlarczyk, b. dobry Kotlarczyk I, słabiej nieco wypadł Haliszka.


  • 1935.08.18 Polska - Jugosławia 2:3, mecz towarzyski
    • Po meczu z Jugosławią śródtytuł: „Słaba gra Kotlarczyków”. „Bracia Kotlarczykowie, którzy w tylu trudnych przeprawach brali na swe barki główny ciężar walki, dziś niestety nie stanęli na wysokości zadania. Od pierwszej chwili zawodził starszy na środku pomocy. Daleki również bardzo od normalnej formy był brat jego z prawej strony. W zwykłych warunkach osłabienie dwu tak ważnych punktów musiałoby podważyć wartość bojową zespołu, a cóż dopiero dzisiaj, kiedy napad nie umiał zaabsorbować sił przeciwnika. I na pomoc spadnie automatycznie podwójna ilość pracy. Złe zestawienie napadu było więc w konsekwencjach swych jeszcze gorsze i zaważyło silnie na szali”.
    • „Kotlarczyk II-gi nie dawał sobie rady z dobrą parą” szybkich napastników jugosłowiańskich.
    • Kałuża mimo to chwalił pomoc.
    • Kotlarczyk I nie czuł się widocznie fizycznie najlepiej. Od pierwszej chwili trzymał się w głębi, niechętnie podchodził do przodu i dawał się stosunkowo łatwo ogrywać. W centrum istniała więc luka, którą bez trudu przechodziły ataki przeciwnika i tylko szczęściu można było zawdzięczać, że już w pierwszej połowie obeszło się bez straty bramki.
    • Krytyka sprawozdawcy podań pomocników na boki, a nie do przodu: „Zwolennikiem kombinowania z bocznymi asystentami swymi jest Kotlarczyk I. Trudno wymagać od starszego gracza, by nagle zmienił swój sposób gry, nie chcielibyśmy jednak, przejął go w dobrej wierze młodszy narybek…”
    • „Niezawodny dotychczas Kotlarczyk II, tym razem wyraźnie zawodził. Wpadał na dość proste zresztą kawały Sekulica, który parokrotnie w identyczny sposób ekspediował piłkę do lewoskrzydłowego Olisovica. Również i on trzymał się więcej, niż zazwyczaj tyłów”.
    • Trener PZPN Otto ocenia graczy i postuluje zmiany: „Przedewszystkiem zmiana na środku pomocy. Kotlarczyk I nie może grać więcej w drużynie. Jest on członkiem reprezentacji od roku 1926, był podporą drużyny, ale dziś system jego jest raczej zgubny dla drużyny. Nie chcę być źle zrozumiany. Obaj Kotlarczykowie należeli do moich najsolidniejszych uczniów, byli miłymi i karnymi kolegami, ale to jeszcze za mała legitymacja, środek pomocy musi pchać napad naprzód, musi być inicjatorem poczynań ofensywnych. Kotlarczyk I nie podał ani jednaj piłki do przodu. Uprawiał sobie grę wszerz, trzymał się przesadnie z tyłu i nie zdobywał terenu. Kiedy napad polski był pod bramką jugosłowiańską, cofający się środek ataku jugosłowiańskiego był bliżej Peterka, niż Kotlarczyk I”. Postuluje wymianę pokoleniową i skończenie z systemem gry Kotlarczyka I. „Trudno mi powiedzieć, czy brat jego będzie się dobrze czuł bez niego”.
    • Nic dziwnego, że komentarz i propozycje dziennikarskie przed następnym meczem z Belgią były zgodne z wnioskami Otto. Widziano jeszcze miejsce w reprezentacji dla Kotlarczyka II: „Słabszą grę „Wiślaka” oceniamy jako chwilową niedyspozycję, która ustąpić powinna miejsca normalnej formie". „Gorzej jest z Kotlarczykiem I. Zmienność formy obserwujemy u gracza tego już od dłuższego czasu. Ma on dnie w których siły zawodzą. Zjawisko normalne u graczy, przekraczających pewien punkt swej karjery sportowej” – Stąd konieczne „wypróbowanie nowych sił”.
    • Jugosłowianie bowiem prawie nie istnieją na boisku, ich akcje ofensywne kończą się zazwyczaj na Kotlarczykach.
    • Atak wspomagany ustawicznie piłkami przez braci Kotlarczyków, poczyna znów naciskać.
    • Pomoc grała dobrze do pauzy, choć zbyt defensywnie, ale zato całkiem słabo po przerwie, nie wspomagała ona ataku, który ze swej strony nie umiał też utrzymać piłki przez dłuższą chwilę. O ile Kotlarczykowie górowali nad Dytką pod względem rutyny i techniki, to ten ostatni nadrabiał te braki swą niezwykłą pracowitością i ofiarnością.
    • Linja pomocy była najlepszą częścią drużyny polskiej. Kotlarczykowie pracowali niezmordowanie do końca…


  • 1935.09.15 Niemcy - Polska 1:0, mecz towarzyski
    • „U nas na pierwszy plany wybił się bodaj Kotlarczyk II. Był tym naszym pomocnikiem, który nie tylko sparaliżował wszędobylskiego Fatha, ale potrafił robić wypady do przodu i zasilać własny napad piłkami. W czasie wielu gorączek podbramkowych, jego spokój i rutyna uratowały nas od niejednej, ciężkiej opresji”.
    • Komentarze. Pochwała Kotlarczyka: „Poza poruczonem mu zadaniem defenzywnem umiał znaleźć również siły do pchania swego napadu naprzód”.
    • Z pomocy wybijał sią na czoło Kotlarczyk II, który zasilał linją ataku i unieszkodliwił w zupełności groźnego lewoskrzydłowego Fatha. Bardzo często zdenerwowany szedł nawet do ataku chcąc nadrobić brak inicjatywy w tej linji.
    • Najgroźniejszym w tym okresie graczem drużyny niemieckiej był lewoskrzydłowy Fath, którego akcje likwidował pewnie Kotlarczyk II.
    • Na wyróżnienie z drużyny polskiej za sługuje w szczególności bramkarz Albański, obrońcy: Doniec, Martyna, Kotlarczyk II. i Dydko.


  • 1935.10.06 Polska - Austria 1:0, mecz towarzyski
    • „Pomoc nastawiona była przedewszystkiem na defensywę! W tej linii prym dzierżył Kotlarczyk II, który mimo kontuzji był bodajże najbardziej stylowym graczem Polski. Wiślak parokrotnie też wysuwał się ładnie do przodu, starając się narzucić towarzyszom swym przyziemną grę, którą można było w niedzielę wiele osiągnąć. Niestety najlepsze jego zamiary nie znajdowały należytego oddźwięku u napastników”.
    • Podczas pomeczowego bankietu prezes PZPN wręczył Kotlarczykowi II „upominek z racji uczestniczenia w 25-tym meczu reprezentacji Polski”.
    • Kałuża: „brak mi słów uznania dla poświęcenia Kotlarczyka. Byłem przygotowany na konieczność jego zmiany przed przerwą, gdyż wszedł na boisko z silną kontuzją w boku. A jednak wytrwał do końca, mimo nowego kopnięcia”.
    • W 8 min. Kotlarczyk II dwukrotnie likwiduje niebezpieczne przeboje Bindera i Holca.
    • W 16 min, Kotlarczyk II niweczy kombinacje między Stoiberem, Schweidlem a Holcem.
    • Gorzej, jak poprzednio, wypadła gra pomocy. Poza Kotlarczykiem II, który grał mimo kontuzji jeszcze wcale dobrze.
    • Martyna, dzięki Kotlarczykowi II, nie był tak przeciążony pracą, jak Doniec, u którego wystąpił pod sam koniec moment załamania nerwowo wyciągnął rękę na linji pola karnego, co mogło nas kosztować utratą zwycięstwa. Zresztą był bez zarzutu.
    • KOTLARCZYK II — jak zawsze najsilniejszy punkt w pomocy, mimo kontuzji, zahamował wraz z Martyną lewą stronę napadu austrjackiego, nie pozwalając jej dojść do głosu w decydującym momencie.
    • Na czoło drużyny polskiej wybili się gracze: Martyna i Doniec w linji obrony. Kotlarczyk II w linji pomocy


  • 1935.11.03 Rumunia - Polska 4:1, mecz towarzyski
    • „Wstawienie Kotlarczyka I było błędem. Gracz ten ożywiony najlepszemi chęciami, nie umiał dostosować się do wymogów obowiązującej obecnie taktyki wzmocnionej defensywy, to też na tyłach od pierwszej chwili wytworzył się groźny chaos”. W przerwie zmieniony na Wasiewicza…
    • „Kotlarczyk II przed przerwą słaby, stracił orientację, nie umiał znaleźć sobie odpowiedniego miejsca i odpowiednio rozdzielić pracy z Martyną. Po przerwie widzieliśmy już zagrania dawnej, lepszej marki, ale w sumie starczyło to wszystko razem na notę conajwyżej przeciętną”.
    • W 38’ Kotlarczyk II zostaje kontuzjowany i zastępuje go Wasiewicz. Po przerwie wraca jednak na swą pozycję, a Wasiewicz zajmuję środek pomocy w zastępstwie Kotlarczyka I.
    • Major Kierkowski wiceprezes PZGS o wadach piłkarzy po meczu z Rumunami: brak szybkości graczy (w tym Kotlarczyków).
    • Kotalarczyk II „potrzebował wiele czasu, by odzyskać spokój” po utracie bramki.
    • Pomoc miała bardzo ciężkie zadanie przed sobą. Z powodu słabej gry ataku, musiała ciągle wspomagać tak napad, jak i defensywę, aż wkońcu siły musiały ją opuścić. Nic dziwnego, iż i ta najniezawodniejsza zwykle linja nie wykazała tej zwyczajnej siły odpornej, co na poprzednich zawodach. Boczni Dytko i Kotlarczyk II wytrzymali bardziej od Kotlarczyka I, zastąpionego po pauzie przez Wosiewicza.
    • Po zmianie stron skorzystaliśmy wybitnie z dozwolonej wymiany graczy.
    • Kotlarczyk I i Doniec zastąpieni przez Wasiewicza i Michalskiego, natomiast Kotlarczyk II, który na kilka chwil przed końcem pierwszej połowy zeszedł z boiska spowodu kontuzji, grał dalej.
    • Do skuteczności gry tej linji potrzebna była przedewszystkiem szybkość, oprócz wytrzymałości. Pod tym względem najlepsze warunki miał Dytko, a potem młodszy Kotlarczyk. Kotlarczyk na środku pomocy nie miał potrzebnej szybkości i dlatego w szybkich akcjach przeciwnika niezawsze był przeszkodą. Zdenerwowanie dawniej u niego niewidziane świadczyło, że dobrze się nie czuł.


  • 1936.02.16 Belgia - Polska 0:2, mecz towarzyski
    • Kotlarczyka II-go sprowadzają ich jednak z niebiosów na ziemię”.
    • „W pomocy na plan pierwszy wybił się niezawodny Kotlarczyk II”.
    • lewa strona została zupełnie niemal „zastopowana” przez przez Kotlarczyka II.
    • Pomoc dobra, ale właściwie Kotlarczyk II jedynie bez zarzutu.
    • Słabszą od napadu była linja pomocy, której błędem był słaby odkop piłki na 10—13 m. Piłka wracała ustawicznie do Belgów, którzy przechodzili przez to ciągle do ataku. Najlepiej tu wypadł Kotlarczyk II.


  • 1936.09.06 Jugosławia - Polska 9:3, mecz towarzyski
    • „Nie można więc było przewidzieć, że właśnie na ważnym dla nas meczu wśród obcej publiczności zawiedzie Kotlarczyk II i na dobitkę złego, kompan jego Dytko. Nie mamy pretensji do Kotlarczyka jako obrońcy, natomiast na normalnej swojej pozycji nie wykazał ani potrzebnego spokoju, ani przeglądu sytuacji, ani też odpowiedniej kondycji. Zawiązywanie walki szło mu opornie, zbyt często tracił orientację”. W drugiej połowie Kotlarczyk „przechodzi na obronę”.
    • Po pauzie zamiast Madejskiego gra w bramce Andrzejewski (Ł. K. S.). Kotlarczyk idzie do obrony.
    • Kotlarczyk II w pomocy odpowiedział naogół zadania, choć na obronie zawinił 1-dną bramkę.
    • Wszystkim graczom defensywy można dużo zarzucić. Najbardziej obronną ręką wyszedł … Kotlarczyk II, którego konto obciąża jednak jedna bramka. Ale wtedy grał on na stanowisku obrońcy.


  • 1936.09.13 Polska - Niemcy 1:1, mecz towarzyski
    • „Kotlarczyk obniżył swój lot już wyraźniej; zwłaszcza w pierwszej połowie nie potrafił znaleźć się na boisku”. W sumie lepsza gra niż z Jugosławią.
    • Podczas bankietu pomeczowego Kotlarczyk otrzymał od PZPN papierośnicę za rozegranie 30 meczu w barwach Polski
    • J. Kałuża: Każdy z pomocników miał swój półgodzinny okres gry. Na Kotlarczyka wypadł on pod koniec zawodów.
    • Kotlarczyk i Dytko, obaj obrońcy, a także i Albański zasługują na słowa pochwały i uznania.


  • 1936.10.04 Dania - Polska 2:1, mecz towarzyski
    • „Kotlarczyk nie osiągnął normalnego poziomu”.
    • „Wiślaka znamy z zupełnie innej strony i wiemy, że stać go na inną grę, która na pewno znów przyjdzie”.
    • Obaj boczni pomocnicy gubili się w akcjach, nie wiedząc czy mają pilnować skrzydeł, czy łączników. Odbiło się to także na Kotlarczyku, który do pauzy nie upilnował groźnego lewoskrzydłowego Duńczyków..
    • Kotlarczyk w pierwszej połowie słabszy, poprawił się znacznie w drugiej, tak samo jak Wodarz, który dopiero po przerwie osiągnął pełnię swej formy.


  • 1937.06.23 Polska - Szwecja 3:1, mecz towarzyski
    • „Kotlarczyk, jeden z najstarszych graczy naszej reprezentacji, ocenia ten mecz, jako jeden z lepszych. – Debiutanci zdali egzamin. Czułem się zupełnie pewny, mając za sobą Gemzę”. „Kotlarczyk rozegrał się dobrze dopiero wówczas, gdy wynik był przesądzony. Nie dowierzał widocznie swym siłom i ostrożnie tylko szedł do przodu”.
    • „Kotlarczyk unieszkodliwił skrzydłowego, miał kilka efektownych trików (zwodzenie ciałem) i na tym koniec”.
    • Ponad poziom wybiło snę czterech graczy, a mianowicie świetna lewa strona ataku — Wodarz, Wilimowski oraz Szczepaniak i Kotlarczyk.
    • Również Kotlarczyk grał gorzej, niż zwykle. Podania jego były celne, ale suma jego dobrych zagrań nie była wielka.


  • 1937.07.04 Polska - Rumunia 2:4, mecz towarzyski
    • „Kotlarczyk ostrożnie szafował siłami, nie zapuszczał się w ryzykowne biegi czy pojedynki i stąd wypadł również bardzo blado”.
    • „Z ciężkim sercem przyjdzie też – zdaje się – rozstać z Kotlarczykiem II, aczkolwiek nie wykluczamy, że w dniach mniej upalnych osiągnie on znów wysoki standard”.
    • Kotlarczyk pracował za siebie i za obronę. Staczał ciężkie pojedynki, lecz zawsze potrafił utrzymać niebezpiecznego skrzydłowego, który wymykał mu się z pod kontroli.


  • 1937.09.12 Polska - Dania 3:1, mecz towarzyski
    • Prasa duńska chwali między innymi Kotlarczyka.
    • Kotlarczyk po meczu: „Dzisiejsza drużyna duńska grała technicznie lepiej od drużyn, które dwukrotnie odniosły nad nami zwycięstwo. Za to Duńczycy u siebie byli lepiej usposobieni strzałowo. Ze zwycięstwa cieszę się bardzo. Wszyscy grali ofiarnie i ambitnie”.
    • „Kotlarczyk II sięgnął do wszystkich zasobów swej rutyny i sztuki piłkarskiej, by przed przerwą osłabić nawałnicę duńską. Potem opadł z sił, ale sytuacja była już dla nas pomyślna”.
    • w ostatnich dziesięciu minutach przed przerwą Duńczycy mają może nawet lekką przewagę, ale dzięki dobrej postawie Kotlarczyka i Szczepania ka do wyrównania nie dochodzi.
    • Z obu bocznych pomocników Kotlarczyk miał nad Piecem II przewagę nietylko rutyny, ale i umiejętności. Do przerwy grał, jak zawsze w reprezentacji, a więc bez zarzutu prawie. Potem było już nieco gorzej. Całe szczęście że Kotlarczyk miał jeszcze pełnię sił w okresie gdy jej trzeba było najbardziej.
    • Kotlarczyk nie wytrzymał tempa zawodów. Po dobrej grze w pierwszej połowie meczu, opadł po przerwie z sił.
    • Kotlarczyk kpt.: Duńczycy grali bardzo dobrze, walczyli twardo i silnie fizycznie. Najlepsi z nich skrzydłowi i obrońcy. Przeghrali, bo się zarżnęli tempem narzuconym do pauzy.


  • 1937.10.10 Polska - Łotwa 2:1, mecz towarzyski
    • „Weteran Wisły jeszcze raz zdał świetnie egzamin. Stary lew udowodnił dzisiaj, że daleko mu jeszcze do chwili, kiedy schodzić będzie jako niezdatny weteran z boiska. Dzisiaj, gdy miał obok siebie Wasiewicza, na którym mógł polegać, zabłysnął znów dawną klasą. Zamknął zupełnie skrzydłowego, nie pozwolił mu nawiązać kontaktu złącznikiem, zabierając raz po razie krążącą między nimi piłkę, którą umiał też podać we właściwe miejsce. Zdał egzamin na piątkę”.
    • W ostatnich minutach meczu „Łotysze usiłują wyrównać, jednak obrona nasza wspomagana prze pomoc, a zwłaszcza niezawodnego Kotlarczyka, odpiera wszystkie ataki gości”.
    • Kpt. Nikolski po meczu: „Zachwycony byłem dziś znakomitą grą Twórza i Kotlarczyka, którzy wypadli wprost nadspodziewanie”.
    • Opiekun drużyny Kossok chwali Kotlarczyka, który uprzykrzał życie Westermanisowi.
    • „Kapitan drużyny Kotlarczyk: Dobrze mi się grało, z Giemzą zawsze czuję się jak najlepiej, goście grali ambitnie, szybko, no i ostro. Z „Duńczykami” z Warszawy nie można ich porównać. Duńczycy są wiele lepsi pod względem technicznym. Powiedziałbym więcej, gdybyśmy wygrali 4:1, wtedy też byłbym zadowolony”.
    • Sędzia meczu chwalił Kotlarczyka.
    • Wszelkie próby zaatakowanie bramki polskiej niweczą w zarodku przedewszystkiem Kotlarczyk II i Twórz.
    • Najlepszymi graczami na boisku byli bezsprzecznie Twórz i Kotlarczyk II. W pomocy pierwsze skrzypce grał Kotlarczyk II. Od pier3wszej chwili spokojem i grą taktyczną zaimponował wszystkim, reprezentując typ prawdziwego rasowego pomocnika, którego nie potrafi zaskoczyć, ani zmusić do kapitulacji przeciwnik.
    • W pomocy najlepszy Kotlarczyk, zagrywał spokojnie i rozumnie.

Reprezentacyjna Galeria

Spod Wawelu na olimpijski stadion - wspomnienia Józefa Kotlarczyka

Spod Wawelu na olimpijski stadion - wspomnienia Józefa Kotlarczyka
Opis:
Wspomnienia Józefa Kotlarczyka opublikowane pierwotnie w Ilustrowanym Kurierze Polskim w 1958 roku.
Zobacz (0,5 mb)

Zapis: prawy przycisk myszy na Zobacz, a następnie: "Zapisz jako...".
Uwaga! Duże pliki mogą się wolno ładować.


Źródła

Doniesienia prasowe

Gazeta Krakowska. 1966, nr 138 (13 VI) nr 5695

Gonili za piłką po twardej glinie nadwiślańskiej, bramki ustawiali między krzakami, które gęstwą pokrywały przestrzeń od Wawelu do Skałki. Jan Kotlarczyk, znakomity piłkarz Wisły, wielokrotny reprezentant Polski jest człowiekiem niezwykle skromnym. Gdy przypominamy mu, że przecież tutaj, między Wawelem i Skałką biegał Stanisław Wyspiański i przypatrywał się wyniosłym budowlom, łódkom pływającym po Wiśle — rozmówca nasz wyraźnie powiada: znam proporcje, jestem sportowcem.

A jednak nie będzie nietaktem jeśli właśnie przypomnimy, że brzeg wiślany u podnóża Wawelu i Skałki niejednego i artystę i sportowca wychował, niejednemu człowiekowi dostarczył owych niezapomnianych przeżyć młodości, która wymagała tylko małego ubitego placu, pogody, by uprawiać sport, zachwycać się tym jedynym w Polsce zakątkiem. I tak przed laty Jan Kotlarczyk rozpoczął swą karierę piłkarską od „Nadwiślanu”, którego do dziś stary mistrz nazywa wielką kopalnią talentów sportowych.

Grywali w piłkę nożną, on i jego brat Józef — różnie. Zawsze jednak na obcych boiskach, ponieważ „Nadwiślan” nie miał własnego.

— ..Zaproponowaliśmy ludwinowskiemu klubowi mecz, Przyjęto wyzwanie. Prowadzili do przerwy zawodnicy „Gwiazdy” 5:2.

Potem poczęstowano nas wodą zdaje się niezbyt czystą. Ale to nic. Mecz wygrali 7:5 piłkarze „Nadwiślanu”, ale musieli potem uciekać wpław przez Wisłę przed krewkimi i zawiedzionymi kibicami oraz zawodnikami „Gwiazdy”. Tak, takie były zabawy i spory w one lata młodzieńczych zrywów sportowych, które do takich osiągnięć sportowych doprowadziły Jana Kotlarczyka.


W roku 1923 Karol Zapiór ściąga ich do „Wisły”, Wcześniej zapisali się jednakże do „Laudy”. Ale klub „Białej Gwiazdy” szybko przywiązał do siebie Jana, zaraz potem „doskoczył” do drużyny piłkarskiej „Wisły” Józef. Ściągnął go trener węgierski Schloser...


Zaraz, zaraz, jak wyglądały te początki? Doświadczony mistrz piłkarski zbiera myśli, skupia się.

Ze ścian pokoju patrzą na nas postacie ciekawych, modernistycznych obrazów Vlastimila Hofmana, znakomitego artysty polskiego, zagorzałego kibica „Wisły”. Wśród nich portret Jana Kotlarczyka.

A więc miewał pan kontakty z artystami, i to nie pośledniej miary... — Utrzymuję je do dziś. A w „Wiśle” na początku graliśmy z bratem w drugiej drużynie. Ambicja nas poniosła i w końcu pewnego dnia poprosiliśmy dobitnie i wyraźnie o przeniesienie do pierwszego składu.

Pierwszy mecz w pierwszej drużynie „Wisły” grałem z bratem przeciwko węgierskiej drużynie „Vivo”. Zaraz po owym meczu graliśmy przeciwko bielszczanom. Lewy pomocnik to była pozycja z której przeszedłem dopiero na środkowego pomocnika w meczu z „Pogonią” lwowską.

Jan Kotlarczyk już jako kapitan reprezentacji piłkarskiej Polski często wspominał swe lata górne i chmurne. Słynny mecz Ameryka — Polska. Polacy prowadzą 1:0. Mecz kończy się remisem 3:3, środkowy, pomocnik czy jak to się wówczas mówiło center pomocy zostaje zniesiony z boiska. Jak na pięknym sportowym filmie przesuwają, się przed nami obrazy 28 meczów piłkarskiej reprezentacji Polski z drużynami wielu krajów świata. Najpiękniejszy mecz? Chyba Zwycięstwo nad Szwecją 2:1, Padły wtedy dwa gole z dwóch podań Jana Kotlarczyka. Po meczu, nasz, mistrz ważył o trzy kilogramy mniej.. Spotkania z Węgrami, Czechami i Słowakami, Duńczykami, Holendrami. Trzeba powiedzieć szczerze, że wówczas kluby niechętnie widziały swych zawodników w reprezentacji Polski ponieważ oddawali swe talenty nieligowym rozgrywkom...

Opowieść o dawnych latach, o pamiątkach — wśród których widnieje złoty pierścień ofiarowany Janowi Kotlarczykowi, członkowi piłkarskiej drużyny mistrzowskiej naszego kraju, opisy fenomenalnych strzałów, podań, ataków i kontrataków — to barwna panorama dni chwały polskiego sportu. Nic dziwnego Jan Kotlarczyk niejeden do tego wieńca chwały liść laurowy dołożył.

Czas wreszcie pomówić o współczesności. Przecież jest ona w rodzinie Kotlarczyków niemniej piękna i niemniej bogata. Syn Jana Kotlarczyka Tadeusz jest piłkarzem w I drużynie „Wisły”.

— Czy chodzi pan na mecze piłki nożnej? — Nie, nawet nie widziałem syna w I drużynie.

— Ale obserwował pan spotkanie „Wisły” z „Dynamem” kijowskim...

.— Tak jest. Podoba mi się taki twardy, męski futbol jaki zademonstrowała nam drużyna radziecka...

Syn Tadeusz poszedł drogą swego ojca. Ambicje piłkarskie we współczesnym sporcie liczą się bardzo, jednakże praca... jeszcze bardziej. Mówi o tym prawy pomocnik „Wisły” Tadeusz Kotlarczyk.

— Trenuję cztery lub pięć razy w tygodniu...

— A ja trenowałem dwa razy w tygodniu. Dlatego szybkość współczesnego piłkarza jest znacznie większa niż przed wojną. Ale chyba z techniką jest nieco słabiej.

Tadeusz Kotlarczyk kultywując tradycje rodzinne zadebiutował w drużynie juniorów naszego kraju w meczu z juniorami Czechosłowacji w Starachowicach. Już sześć razy występował w reprezentacji juniorów, sześć razy w reprezentacji młodzieżowej. Najprzyjemniejszy mecz? — W marcu 1964 roku remis w meczu z reprezentacją Anglii, z którą spotkaliśmy się w Holandii.

Młody piłkarz .Wisły” ma za sobą wojaże aportowe do Związku Radzieckiego, Bułgarii, Rumunii, Austrii, NRD. I chociaż w domu panowała i panuje atmosfera wiślacka — podobno Tadeusz grał z chłopca­ mi z jednej ulicy w „Cracovii”. Jednakże starszy brat Tadeusza, imiennik ojca, nasz kolega z drukarni Jan Kotlarczyk zapisał go do „Wisły". Odsłużył nasz bohater wojsko, skończył szkołę zawodową, chce się dalej uczyć.

I ma w sobie tę znaną w Krakowie Kotlarczykową skromność, nie lubi się chwalić.

Przepraszam — w jednym miejscu odstępuje od tej zasady i wespół z ojcem podkreśla dumnie: — „Wisła” jest moim ukochanym klubem, jego barwy są mi najdroższe w świecie.

Dobra to duma, najszlachetniejszej próby. Tak często mówimy o więzi moralnej w zespole sportowym, narzekamy na brak przywiązania do sztandaru klubowego. Nie będzie przesadnej chwalby, gdy w dniach jubileuszu 60-lecia Towarzystwa Sportowego „Wisła” przypomnimy starym i młodym kibicom postać jednego z najlepszych piłkarzy w dziejach naszego sportu — Jana Kotlarczyka, oddając jemu i jego sportowej rodzinie należny szacunek za ową gorącą klubową miłość. Na tym fundamencie ambicji i ukochania rodzimego klubu można bowiem budować najlepsze sukcesy sportowe.

RYSZARD MALINOWSKI


Retro zdjęcie: Jubileusz braci Kotlarczyków

Nasza dzisiejsza foto-zagadka przedstawia dwóch braci, którzy przez długie lata stanowili o sile Wisły Kraków. Przed Wami Jan i Józef Kotlarczykowie, świętujący swoje jubileuszowe występy z Białą Gwiazdą na piersi!


22.05.2020r.

HistoriaWisly.pl

HistoriaWisly.pl


Współcześni kibice na hasło „bracia w barwach Wisły” w pierwszej kolejności pomyślą zapewne o Pawle i Piotrze Brożkach. Jednak i w przeszłości Wisła miała szczęście do utalentowanego piłkarsko rodzeństwa. W 1978 roku mistrzami Polski zostali Antoni i Henryk Szymanowski, a w czasach II RP zdarzało się, że w ataku Wisły występował tercet braci Reymanów: Jan, Henryk i Stefan. Również w latach przedwojennych filarami Wisły byli bohaterowie dzisiejszej zagadki: Jan i Józef Kotlarczykowie trzymali w ryzach środek pola Białej Gwiazdy.

Starszy z braci Kotlarczyków - Jan - urodził się w 1903 roku. Młodszy Józef przyszedł na świat w roku 1907. Pierwsze piłkarskie mecze rozgrywali koło domu, pod Wawelem na bulwarach - nomen omen - Wisły. Trenowali w Nadwiślanie, ale mieli tak wielki talent, że naturalnym było dla nich przejście do mocniejszej drużyny. Talentowi trzeba czasem dopomóc, konkurencja wśród młodych adeptów futbolu aspirujących do miana Wiślaka była duża i należało czymś zwrócić na siebie uwagę. Jan zyskał sobie sympatię kierownika drużyny rezerw - poczęstował papierosem, gdy działacz akurat nie mógł znaleźć swojej paczki! Po takim anegdotycznym zapoznaniu należało jednak zaprezentować odpowiednie umiejętności, a tutaj Jan Kotlarczyk miał się czym pochwalić. W Wiśle też poznali się na nim i w jakiś czas później do klubu dołączono też młodszego brata „Kotlorza”.

Po okresie gry w drużynie rezerw oraz po etapie szukania odpowiedniego miejsca na boisku Kotlarczykowie stali się filarami drugiej linii Wisły. Grano wówczas w ustawieniu 2-3-5, a w takich systemie pomocnicy mieli kluczowe zadania defensywne - jednocześnie zaś odpowiadali za przenoszenie ciężaru gry pod bramkę przeciwnika i dostarczanie piłki do linii ataku. Kotlarczykowie znakomicie spisywali się w pomocy. Ich grę cechowała niezwykła pracowitość, dzięki żelaznej kondycji potrafili znieść najbardziej mordercze tempo meczu, grali twardo - a do tego potrafili dołożyć dobrą technikę i precyzyjne podania. Kotlarczykowie z Wisłą zdobyli mistrzostwa Polski w 1927 i 28 roku, szybko też stali się podstawowymi zawodnikami reprezentacji.

Jan i Józef byli niezawodni. Na długie lata ich obecność w pierwszym składzie Wisły była czymś oczywistym. Nic więc dziwnego, że zaliczyli bardzo dużo występów. Dzisiejsze retro zdjęcie pochodzi właśnie z uroczystości mającej uhonorować ich przywiązanie do barw klubowych. 17 listopada 1935 roku zorganizowano specjalny benefis z okazji 400 meczu Jana i 300 meczu Józefa w Wiśle!

„Po meczu Wisły z ŁKS nastąpiła uroczystość uczczenia dwóch graczy Wisły, a mianowicie Jana Kotlarczyka, który grał czterechsetny mecz w barwach Wisły, oraz Józefa Kotlarczyka, który grał po raz trzechsetny. Uroczystość zagaił prezes Wisły dyrektor Orzelski, który przemówił w serdecznych słowa do obu graczy, składając im życzenia dalszych sukcesów oraz wręczając im kosze kwiatów. Z kolei składali im życzenia przedstawiciele Ligi, KZOPN, drużyna ŁKS, Garbarni, Legii, młodszych drużyn Wisły oraz innych sekcji Wisły. Na koniec przemówił honorowy kapitan pierwszej drużyny Wisły kpt. Reyman, gratulując jubilatom i życząc im dalszego powodzenia. Proste żołnierskie słowa kpt. Reymana wywołały szczególne wrażenie na widowni, która gromko oklaskiwała obydwu zasłużonych i cenionych jubilatów” - relacjonował Ilustrowany Kurier Codzienny.

Dodajmy, że wówczas - w przeciwieństwie do czasów współczesnych - do takich statystyk wliczano też mecze towarzyskie. Gdyby liczyć tylko oficjalne spotkania, to Jan miałby na koncie 231 meczów w latach 1925-36, a Józef w latach 1927-39 - 244 występy. Rodzinne statystyki poprawił jeszcze syn Jana - Tadeusz, piłkarz Wisły w latach 1959-72 (196 spotkań)!


Źródło: wisla.krakow.pl

61 lat temu zmarł Józef Kotlarczyk

61 lat temu - 28 września 1959 roku - zmarł Józef Kotlarczyk. Był on jednym z filarów Wisły Kraków w latach międzywojennych, z Białą Gwiazdą sięgnął po mistrzostwo Polski w 1927 i w 1928 roku.


28.09.2020r.

HistoriaWisly.pl

NAC

Piłkarska kariera Józefa Kotlarczyka nierozerwalnie wiąże się z futbolowymi losami jego brata Jana. Można powiedzieć, że Józef podążał szlakiem przetartym przez starszego brata. Obaj byli wychowankami Nadwiślana Kraków, z którego Jan przeniósł się do Wisły - początkowo do drużyn rezerwowych, by w końcu przebić się do pierwszego składu. Kilka lat później podobnie postąpił Józef, w jego przypadku jednak wystarczył jeden występ w drużynie rezerw, by kierownictwo klubu przekonało się, że takiego piłkarza trzeba skierować do pierwszej jedenastki. W niej bracia Kotlarczykowie przez lata stanowili o sile drużyny - występując obok siebie w środku pola mieli decydujący wpływ na postawę drużyny. Obaj bracia słynęli z żelaznej kondycji, nieustępliwości w grze i wielkiej ambicji. Nic dziwnego, że z nimi w składzie Wisła sięgnęła po Mistrzostwa Polski w 1927 i w 1928 roku.

Jan z Józefem regularnie występowali także w reprezentacji Polski. Józef Kotlarczyk w latach 1930-37 aż 30 razy zagrał w pierwszym składzie Biało-Czerwonych. Na tamte czasy był to wynik niebotyczny, należy bowiem pamiętać, że drużyna narodowa rozgrywała wówczas zdecydowanie mniej spotkań, niż obecnie. Zwieńczeniem reprezentacyjnej kariery Kotlarczyka był udział w Igrzyskach Olimpijskich 1936 roku w roli kapitana Biało-Czerwonych. Polska zajęła wówczas 4 miejsce w turnieju - do czasów trenera Kazimierza Górskiego i złotego medalu IO 1972 był to największy sukces Polski na arenach międzynarodowych.

Józef Kotlarczyk barw Wisły bronił aż do 1939 roku. Jako najbardziej doświadczony zawodnik był kapitanem drużyny, która z wielkimi aspiracjami biła się o odzyskanie mistrzostwa. 20 sierpnia 1939 roku Wisła wygrała z Warszawianką 4:2 i znajdowała się na drugim miejscu w tabeli, mając 2 punkty straty do Ruchu, ale też dwa mecze rozegrane mniej. Dalsze rozgrywki przerwał wybuch wojny.

Po kilku występach w konspiracyjnych meczach w okresie okupacji Kotlarczyk postanowił pozostać przy piłce, ale już po stronie działacza i trenera. Po 1945 roku przez pewien czas szkolił wiślacką młodzież, potem objął funkcję trenera między innymi Pomorzanina Toruń i Polonii Bydgoszcz.

Józef Kotlarczyk zmarł przedwcześnie w 1959 roku na zawał serca. Spoczywa na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie.


Z


Źródło: wisla.krakow.pl


Kącik poetycki

Kotlarczyka Józefa kapitańska opaska,

przykład miała UEFA, co to "szarża ułańska".

Paweł Kękuś



Galeria

Pogrzeb Józefa Kotlarczyka

  • Zmarł Józef Kotlarczyk: 2

Requiescat in pace

Grób Józefa Kotlarczyka na Cmentarzu Rakowickim.

Kwatera IX, rząd 3, grób 26.

Gazeta Krakowska. 1959, nr 232 (29 IX) nr 3531

Wczoraj w godzinach rannych w Bydgoszczy zmarł nagle na zawał serca były wielokrotny reprezentant Polski w piłce nożnej, były gracz „Wisły”, a ostatnio trener Polonii Bydgoszcz, Józef Kotlarczyk. Polska piłka nożna straciła w nim jednego z najbardziej zasłużonych ongiś piłkarzy, a obecnie cenionego trenera i wychowawcę młodzieży