Sezon 1993/1994 (piłka nożna)
Z Historia Wisły
Ważniejsze wydarzenia
- Lipiec 1993 - piłkarze pod kierunkiem nowego trenera Marka Kusty przebywają na obozie w Straszęcinie.
- 24 lipca 1993 - po aferze z Legią w poprzednim sezonie Wisła przystępuje do rozgrywek w mocno zmienionym składzie i z 3 punktami ujemnymi w ramach kary dyscyplinarnej.
- 24 lipca 1993 - ligowe debiuty Łukasza Gorszkowa i Jacka Matyi w pierwszym meczu sezonu (Wisła - Sokół Pniewy 1:1)
- 6 października 1993 - Wisła kończy swój udział w Pucharze Polski na 1/16 finału, dając się wyeliminować Siarce (Siarka-Wisła 2:1).
- 6 listopada 1993 - Grzegorz Pater zalicza ligowy debiut w barwach Wisły (Wisła-Warta 2:2), wchodząc na boisko w 69' minucie jako zmiennik Jerzego Moskala.
- 20 listopada 1993 - Artur Sarnat debiutuje w lidze w barwach Wisły (ŁKS-Wisła 1:1)
- 23 kwietnia 1994 - ostatni mecz Marka Kusto w roli szkoleniowca Wisły (Lech - Wisła 3:1)
- 27 kwietnia 1994 - Orest Lenczyk debiutuje jako trener Białej Gwiazdy (Wisła - Widzew 1:0)
- 15 czerwca 1994 - Ostatni mecz sezonu. Wisła ostatecznie kończy rozgrywki na 15. miejscu, co oznacza trzeci w historii klubu spadek do II ligi. Tego dnia po raz ostatni na trenerskiej ławce zasiadł Orest Lenczyk.
Dziennik Polski. 1993, nr 279 (2 XII) = nr 15041
W Chrzanowie odbył się pokazowy mecz piłkarski, w którym miejscowy Fablok wygrał z oldboyami Wisły 4—3 (2—2). Bramki dla gości strzelili Bogdan Dzięgiel, Kazimierz Kmiecik i Zdzisław Kapka. W bramce krakowian wystąpił... Adam Nawałka.
Dziennik Polski. 1994, nr 91 (20 IV) = nr 15156
Wczoraj na stadionie przy ul. Kałuży odbył się mecz o tytuł piłkarskiego mistrza Krakowa w kategorii oldboyów, w którym Wisła wygrała z Cracovią 2—0 (0—0). Bramki strzelili: Zenon Małek i Marek Kusto. Widzów ok. 200. Dochód ze spotkania (zebrany od kibiców i zawodników) został przeznaczony na pomoc dla byłego piłkarza Cracovii i Hutnika, Jana Stokłosy, który po wypadku samochodowym jest od lat sparaliżowany.
Dziennik Polski. 1994, nr 2 (4 I) = nr 15067
WISŁA: napastnik-amator Poniedziałek godz. 10. Zbiórka piłkarzy WISŁY. Krótkie przywitanie, wzajemne życzenia noworoczne i do pracy. Pierwsze zajęcia to gra szkolna na boisku kortowym. Zawodnicy są zgodni, że taka nawierzchnia to prawdziwy skarb. Pogoda przecież fatalna: deszcz ze śniegiem, wiatr, zimno i nieprzyjemnie. Przy innej murawie taplano by się w biocie, gra w piłkę traciłaby właściwie sens. Na mączce ceglanej jest inaczej... Przerwa świąteczno-noworoczna nie była dla wiślaków okresem błogiego lenistwa. Przynajmniej nie powinna... Piłkarze dostali przecież specjalne rozpiski z zadaniami indywidualnymi. Dziś i jutro w AWF przeprowadzone zostaną specjalistyczne badania. Ich wyniki dadzą wstępną odpowiedź, kto jak podszedł do trenerskich zaleceń. Ostateczne efekty szkoleniowcy poznają bardzo szybko — po pierwszych ostrych treningach będzie widać czy ktoś ma tzw. zakwasy mięśni, zadyszkę, podkrążone oczy. „To będzie rzutowało na opinię o zawodnikach. Dowiemy się jak traktują swe obowiązki. Organizmu nie da się przecież oszukać, a jeżeli już to na krótką metę” — twierdzi dragi trener Kazimierz Kmiecik. Pierwszy trening obserwuje grupka kibiców. Podstawowe pytanie — czy jest ktoś nowy? Zatroskani sympatycy Wisły są trochę zawiedzeni. Na sprawdzianie jest raptem trzech graczy: 18-letni napastnik Sebastian Krupa z Dunajca Nowy Sącz; 19-letni pomocnik Sławomir Bączek z Garbarza Zembrzyce i 25-letni napastnik Maciej Melcer również z Garbarza. Nastolatkowie byli już wcześniej obserwowani przez „szperaczy” z ul. Reymonta. Melcer zaś zgłosił się sam — wrócił niedawno' z Austrii (gdzie pracował i grał) i pragnie spróbować swoich sił. Uważa, że do odważnych świat należy a on nie ma nic do stracenia. „Sytuacja jest taka a nie inna i nie ma co wybrzydzać. Nie ma też sensu specjalnie mieszać w składzie. Ciągle wierzę, że jesień była — dla większości moich młodych chłopaków , — czasem piłkarskiego docierania się w lidze. To oraz uczciwie przepracowana zima winny procentować” — mówi trener Marek Kusto. Nie trzeba być jednak wybitnym znawcą problematyki futbolowej, by stwierdzić, iż bez przyjścia do zespołu przynajmniej dwóch rutynowanych zawodników będzie Wiśle bardzo trudno utrzymać się w ekstraklasie. Wczoraj nic się jednak konkretnego o tym nie mówiło. Kierownik drużyny Kazimierz Antkowiak doradzał cierpliwość: „Poczekajmy gdzieś do piętnastego stycznia. Na razie, ze względu na obowiązki zawodowe, nie ma bossa czyli Piotra Voigta. Ja po prostu nic nie wiem... Ponoć Logrones podpisało definitywny kontakt z Grzegorzem Lewandowskim, ale z nami nikt się w tej sprawie nie kontaktował. Także Ostenda jak do tej pory nie awizowała czy Zdzisław Janik i Zbigniew Świętek będą grać w jej barwach do czerwca czyli do końca okresu wypożyczenia czy też Belgowie podpiszą z nimi umowy długoterminowe.” Do 19 stycznia wiślacy trenować będą w Krakowie. Od czwartku dwa razy dziennie. Potem mają 10-dniowy obóz w Zakopanem. Jak powiedział trener Kusto, raczej nie dojdzie do żadnego wyjazdu zagranicznego. Na łuty zakontraktowano 10 spotkań sparringowych. Koszty nieporównywalnie mniejsze a korzyści szkoleniowe na pewno takie same. Ale gdyby była możliwość eskapady superatrakcyjnej sportowo to na Reymonta nie powiedzą „nie”... WOJCIECH BATKO
Dziennik Polski. 1994, nr 134 (13 VI) = nr 15199
SŁOWA I CZYNY Mundial po amerykańsku Dokładnie trzy lata temu, w czerwcu 1991 roku, piłkarze WISŁY uplasowali się na trzecim miejscu w ekstraklasie. Na ligowym podium znaleźli się wtedy po raz pierwszy od roku 1981, kiedy wywalczyli wicemistrzostwo Polski. Awans do Pucharu UEFA stracili, na rzecz Górnika Zabrze, tylko przez minimalnie gorszę różnicę bramek. W tym też czasie, na przełomie czerwca i lipca, szefem sekcji, jej sponsorem i jednocześnie wiceprezesem Towarzystwa został — już oficjalnie — Piotr Voigt. Oficjalnie dlatego, że podpisano stosowną urnowe między nim, a TS Wisła. Faktem jest natomiast, że Piotr Voigt był z pierwszą drużyną już od stycznia 1991 roku, pomagał, liczono się z jego zdaniem. Objęcie futbolowych sterów przez znanego w Polsce i poza jej granicami optyka spotkało się — generalnie — z bardzo życzliwym przyjęciem Rozbudziło ogromne nadzieje. Niżej podpisany też należał do grona gorących zwolenników pana Piotra. Kalkulacja była nader prosta — człowiek ma doświadczenie w szeroko rozumianym biznesie, otoczy się gronem fachowców, jest szanowany i ceniony, wiślak z kran i kości, ma duże pieniądze. Z pewnością dobrze zainwestuje w ten interes, aby później mieć zyski dla siebie i dla klubu. Niestety, nadzieje okazały się mirażami. Po trzech latach piłkarska Wisła sięgnęła dna. Piotrowi' Voigtowi się nie powiodło. Piotr Voigt zawiódł. I naprawdę wątpliwa to przyjemność pisać takie słowa o osobie z którą — przez długi czas — było się blisko i życzyło powodzenia... Ale żeby być dobrze zrozumianym — nie tylko Piotr Voigt winien jest wisłockiej degrengolady. Nad nim był przecież prezes Towarzystwa, pod nim tzw. menedżerowie, trenerzy, liczne grono różnych „podpowiadaczy”. Nie tylko więc Piotr Voigt, ale — z racji pełnomocnictw — on jest winien najbardziej. — Obejmując sponsorowanie I drużyny Wisły mam na celu stworzenie w pełni profesjonalnej drużyny piłkarskiej w Krakowie. Realizując ten kierunek, działania opierać się będę na doświadczeniach zebranych w pracy zawodowej, biznesie i marketingu, doświadczeniach wyniesionych poza futbolem. Gwarantując zawodnikom Wisły optymalne warunki do treningu, i gry, oraz profesjonalne — jak na polskie warunki — dochody, oczekuję o:l nich pełnego zaangażowania i poświęcenia w miejscu pracy, jakim jest nasz klub — fragment z wypowiedzi Piotra Voigta, wydrukowanej 'w programie ha mecz że Stalą Mielec 11 sierpnia 1991. FTZON PIERWSZY (1991—92) Nim zespół wystartował do ligowych rozgrywek miał miejsce głośny transfer ówczesnego króla strzelców Tomasza Dziubińskiego do FC Brugge. Opiewał — jak oficjalnie podano (i to nas tylko interesuje) — na 1 milion dolarów amerykańskich, czyli wtedy ponad 10 miliardów złotych. Straciła Wisła najlepszego snajpera, nie zyskując właściwie nikogo w zamian. Trudno przecież w formie innej, niż kabaretowej traktować zaangażowanie Jorge Garcii i Marcello Sullera z Argentyny. Z oboma podpisano od ręki (po kilku ledwie treningach) roczne kontrakty z gażą 1000 (tysiąca) dolarów miesięcznie na tzw. głowę. A jakie były ich umiejętności? Pierwszy pojawił się w I zespole trzykrotnie, drugi zaś ani razu(I). lądując na krótko w "A”-klasowym Landropolu Rożnowa... — Pierwsza drużyna piłkarska pracuje w tym sezonie w zmienionych warunkach, zgodnie z umową zawartą między zarządem naszego Towarzystwa i szefem sekcji Piotrem Voigtem, będącym, jednocześnie wiceprezesem Wisły. Klub powierzył Piotrowi Voigtowi autonomiczne prowadzenie sekcji, rozszerzając znacznie kompetencje kierownictwa. Decyzje, które wcześniej musiały byt akceptowane przez zarząd klubu, teraz wymagają jedynie uzgodnienia z prezesem. Chodziło o przyspieszenie i uproszczenie decyzji, a zarazem możliwość natychmiastowego reagowania na sytuację w drużynie — fragment z wypowiedzi Ludwika Miętty-Mikołajewicza, wydrukowanej w programie na mecz z Legią 14 września 1991. Po rundzie jesiennej (Wisła na 5 miejscu. 20 pkt — cztery „oczka” straty do lidera Lecha) Piotr Voigt koniecznie chciał zwolnić trenera Adama Musiała. Powody? Słaby, na wyczerpaniu warsztat szkoleniowy, mizeria taktyczna, arogancja... Następcą miał być Leszek Jezierski. Jednakże „Napoleon”, podobnie jak szef sekcji, wycofali się po tym jak w grudniu 1991 roku tygodnik „Piłka Nożna" przyznał Adamowi Musiałowi tytuł „Trenera Roku”. W przerwie zimowej odszedł do Pomezanii Malbork (aktualnie w Austrii) Zenon Małek, gracz rutynowany, podstawowy W linii obrony. Do tej pory nie wiadomo dlaczego! Do Pegrotouru Dębica wypożyczono Mateusza Jelonka. W zamian, po dwumiesięcznych testach, zaangażowano Olega Derewińskiego z Ukrainy. Natomiast Po jednym(!) sprawdzianie (udział w meczu sparingowym) podpisano umowę z Andriejem Chlebosołowem x Brześcia. Już w lidze okazało się, że kolega Oleg piłkarzem jest marnym, natomiast kolega Andriej w ogóle nie umie grać na poziomie wyższym od podwórkowego... Po dwóch meczach rundy wiosennej bez pracy znalazł się Adam Musiał. Zastąpił go Kazimierz Kmiecik, któremu pomagał Zdzisław Kapka, Zespół zakończył sezon na siódmym miejscu. — Dziś mamy już obraną drogę i konkretny cel do którego dążyć będziemy z całą konsekwencją. Budujemy wiślacki zespół przyszłości, drużynę z perspektywami i możliwościami sięgającymi Europy — ta praca ' przyniesie efekty za 2—3 lata, jestem tego pewien —- fragment z wypowiedzi Piotra Voigta. wydrukowanej w programie na mecz z Lechem 20 czerwca 1992. SEZON DRUGI (1992—93) Zaangażowany został, jako trener, Słowak Karol Pecze. Człowiek spoza rodzimych „układów” miał być ożywczym tchnieniem. Jego pobory? Szkoleniowiec na tym poziomie (sukcesy z klubami czechosłowackimi i austriackimi, staże w Europie Zachodniej) nie mógł zarabiać mniej niż dwa— trzy tysiące dolarów miesięcznie. Zespół pozostał w starym składzie, grając coraz słabiej, smutniej. Względnie dobrze tylko wiosną (koniec marca — kwiecień, 5 kolejek). Zimą sprzedany został do Legii — za 2,5 mld zł (plus procentowy udział w ewentualnym transferze zagranicznym) — Marcin Jałocha. Zakupiono zaś ze stołecznej Gwardii (był wypożyczony do I-ligowej Jagiellonii) Grzegorza Szeligę — jedyny, w ciągu trzech lat, transfer do Wisły w pełnym tego słowa znaczeniu, reszta to tylko uzupełnienia lub tzw. łatanie dziur... W lutym strajk piłkarzy o pod łożu płacowym. W rundzie wiosennej szereg dziwnych meczów z „potrzebowskimi” Hutnikiem (2— 2 przy prowadzeniu 2—0 i nagłym wyhamowaniu), Zawiszą (1— 2). Górnikiem 1—3, (zabrzanie „grali” o Władysława Kozubala), i Siarką (0—2) i Legią (0—6). Konsekwencje — moim zdaniem tylko pozorne — zaczęto wyciągać po skandalu z „wojskowymi”. Niby oczyszczono „Białą Gwiazdę” z plew, niby ukarano winowajców „braku zaangażowania i lekceważenia obowiązków zawodniczych”, ale — przede wszystkim —- pogrążono zespół... Czyż Jacek Bobrowicz. Jan Gałuszka, Dariusz Wojtowicz, Zbigniew Gręda i cała reszta poczuli w swoich portfelach (wszak o forsę głównie grają), że popełniali sportowe -i etyczne przestępstwa? Bp nie tylko o mecz z Legią chodzi! Na pewno nie! Na dodatek PZPN skrócił klubowe dyskwalifikacje, „dżentelmeni” rozjechali się po kraju i mają się wcale dobrze. Bobrowicz pozwalał sobie nawet na publiczne opluwanie Wisły, klubu który uratował mu życie... Jeszcze kwestia sum transferowych — wysoce podejrzana. Bobrowicza sprzedano do Ślęzy za 300 min zł (wartość rynkowa ok. 1 miliard),. Gałuszkę do Polonii Warszawa za 200 min (wartość ok. 700—800 min), Wojtowicza do Pogoni (teraz też w Polonii) za 201 min (wartość ok. 600 min). Gręda został wypożyczony do Wawelu za darmo, w imię dobrych kontaktów z wojskiem... Drużyna zakończyła skandalizujący sezon na 10 miejscu. Jeszcze przed finiszem ligi wypożyczono do belgijskiej Ostendy — za CO tys. marek - Zdzisława Janika i Zbigniewa Świętka. Wcześniej zaś, w zimie, kupiono z Garbarni Dariusza Lamenta za 600 milionów złotych. Działacze „brązowych” marzyli, aby dostać za zawodnika ok. 200 milionów. Gdy usłyszeli kwotę „rzuconą” przez Piotra Voigta zamarli z wrażenia (informacja wiarygodna!), ale potem zachowali się jak superfachowcy w dziedzinie handlu. I wielkie brawa za to! SEZON TRZECI (1993—94) Trenerem został Marek Kusto, w kwietniu dokooptowano Oresta Lenczyka. Nic i nikt nie mógł jednak uratować Wisły od degradacji. Sklecony naprędce zespół nie miał szans na skuteczną rywalizację! Wszak trudno od „malucha” wymagać osiągów, powiedźmy „bmw”... W żarnie (w atmosferze małej afery) wypożyczono do Logrones. za 40 tys. dolarów, Grzegorza Lewandowskiego, najlepszego zawodnika w rundzie jesiennej — Strzelca 7 goli. W zamian nie pozyskano nikogo konkretnego, zakupy zdolnych młodzieżowców to nie to. Na marcowej konferencji prasowej (przed inauguracja rundy) prezes Ludwik Miętta Mikołajewicz oświadczył. że „Lewy” nie był wcale taki dobry, generalnie przereklamowany, na dodatek miał negatywny wpływ na kolegów... PODSUMOWANIE Przez trzy lata piłkarska Wisła została zmieniona z organizmu względnie zdrowego w znajdujący się w stanie agonalnym. Piotr Voigt miał dobre chęci, dużo mówił, jeszcze więcej obiecywał, ale było to tylko budowanie zamków na piasku. Stracił przez to wiarygodność i zaufanie w kręgach sportowych. biznesu, polityki. Piotr Voigt miał być sponsorem, zdobywać kapitał, okazał się jednak „Janem bez ziemi”. Kierownictwo Towarzystwa wykazywało przez ten czas całkowitą bierność, czym walnie przyczyniło się do degrengolady. Nie uczyniło w zasadzie nic, aby choć próbować pozyskiwać środki na działalność pierwszej drużyny. Bardzo ciekawe byłoby zobaczenie rzetelnego bilansu wpływów i wydatków za ostatnie trzy lata... Obawy, aby „Biała Gwiazda” nie poszła mało chwalebną drogą Cracovii z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, nie są wcale bezpodstawne. Wszak organizacyjnie i ekonomicznie jest piłkarska Wisła prawie na dnie... WOJCIECH BATKO
