1993.05.15 Wisła Kraków - Cracovia 2:0
Z Historia Wisły
| Wisła Kraków | 2:0 | Cracovia | ||||||||
| widzów: | ||||||||||
| sędzia: | ||||||||||
| ||||||||||
| ||||||||||
| Spikerem na meczu był Jerzy Fedorowicz | ||||||||||
O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl
Gościem honorowym meczu był prezes PZPN, Kazimierz Górski.
Dziennik Polski. 1993, nr 110 (15/16 V) = nr 14872
Dzisiaj o 16.00 na stadionie Wisły rozpocznie się, po ponad 3-letniej przerwie, 165 piłkarska „Święta Wojna” WISŁA — CRACOVIA. Po raz pierwszy od 1908 roku drużyny będą się zmagać o Puchar Rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego, Organizatorzy bardzo pieczołowicie przygotowali się do uatrakcyjnienia tej prawdziwie krakowskiej imprezy. Postarano się. aby widowisko sportowe nie ograniczyło się do głównego meczu zespołów Wisły i Cracovii. Zaplanowany jest mecz oldboyów obu krakowskich drużyn (godz. 14,30), występ od lat związanego z tą imprezą zespołu „Andrusy” i pokazowej rewii orkiestry wojskowej. W przerwie spotkania odbędą się skoki spadochronowe w wykonaniu czołowych zawodników Krakowa i szereg innych atrakcji. Mimo tych wszystkich przygotowań nadal zachodzi obawa o sportowe zachowanie tych najbardziej zagorzałych kibiców krakowskich klubów. Przedstawiciele zarządów Cracovii i Wisły odbyli szereg spotkań z sympatykami. Nie bez znaczenia jest też fakt, że funkcję spikera głównego zawodów pełnić będzie reżyser Jerzy Fedorowicz, który ma już na swoim koncie złagodzenie konfliktu na linii punki — skiny. Dyrektor Teatru Ludowego liczy, że uda mu się doprowadzić do pierwszego w dziejach piłkarskich derbów podwawelskiego grodu wzorowego zachowania fanów krakowskich drużyn. — „Porozmawiam z nimi. Tak naprawdę to bardzo fajni chłopcy i mam nadzieję, że wspólnie zrobimy derby eleganckie i miłe, że nie padnie żadne obraźliwe słowo. Spotkałem się już z kibicami Wisły, którzy są gospodarzami tego spotkania. Obiecali mi, że- będą szanować drużynę i kibiców Cracovii". Nie ufa jednak tym obietnicom krakowska Policja, która — jak głosi plotka — postarała się aby imprezę zabezpieczało 2000 funkcjonariuszy wspomaganych z powietrza przez helikopter. Nie zdementował tej pogłoski zast. „ naczelnika Wydziału Prewencji nadkomisarz Andrzej Czon. Potwierdził tylko, że ze swojej strony. Policja zrobiła wszystko aby starannie zabezpieczyć okolice stadionu Wisły w trakcie i po zakończeniu spotkania.
Dziennik Polski. 1993, nr 111 (17 V) = nr 14873
Piórem kibica Wisły „Biała Gwiazda"
WISŁA: Bobrowicz (61’ Mucharski) — Włodarz, Gałuszka, Giszka, Lewandowski — Marzec (72’ Kaliciak), Kozak (46’ Lament), Wojtowicz, Janik — Szeliga (68’ Gościniak), Świętek (78’ Jamróz). „Wisełka” rozpoczęła bardzo spokojnie... Dała — przez pierwszy kwadrans — wyszaleć się „pasom”, którym zresztą sił starczyło tylko na 15 minut, a potem przeszła do ofensywy. Pierwsza bramka padła w 19 minucie, kiedy po kiksach obrońców Cracovii, Marzec lekkim, technicznym strzałem w róg zgarnął ponad 2 min zł — do tej chwili własność Stanisława Kmity. Na luzie, bez gryzienia trawy wiślacy dochodzili do sytuacji bramkowych i choć brakowało trochę skuteczności, mecz był ciekawy. W 23 minucie Gałuszka po rzucie wolnym strzelił głowa ponad bramką, a chwilę później Kozak chyba nie chciał tak wcześnie pognębiać Cracovii, bo strzelił trochę za lekko. Parę razy zakręcił obrona Janik, ale Szeliga, który z łatwością pokazywał plecy obrońcom miał wyjątkowego pecha, bo sędzia gwizdał spalone. W 41 minucie po raz kolejny przeszedł prawą stroną (czysto), ale tym razem strzał był niecelny, aczkolwiek bardzo efektowny... Drugie starcie Wisła rozpoczęła jeszcze efektowniej. Piłkarze bez wysiłku zdobywali teren i coraz częściej pod bramką Cracovii robił się „młyn”. Kilkakrotnie Wójtowicz z Marcem i Janikiem wręcz ośmieszyli stoperów z drugiej strony Błoń f tylko, niestety, szwankowała skuteczność. Ogromna przewaga Wisły zaznaczyła się w ostatnich 20 minutach. Sam Gościniak mógł w tym czasie zdobyć przynajmniej, trzy gole... Szkoda trochę tych zmarnowanych okazji, ale pociesza łatwość, z jaką do nich dochodził. Sytuacji była zresztą cała masa... Strzał Janika no biedzie Kwedyczenki. bomba Lamenta tuż nad bramką czy stuprocentówka Świętka no ograniu Motyki... Tylko raz kibice „Wisełki” mogli wrzasnąć: Jest!!! Silny, półgórny strzał Kaliciaka (po dokładnym podaniu Świętka) uspokoił mnie na cały rok... bo WISŁA PANY. TOMASZ STELMACH
Piórem kibica Cracovii 5 g. niesprawiedliwości Pomyłka!!! Pomyłka!!! Zając odgrywa głową do Marca, ten odkopuje na bramkę. Sarnat stoi. 0—1. Pierwsza akcja Wisły! 5 gramów niesprawiedliwości i 5 gramów nieudolności własnej. Czy to „pasy”? Tak, to „pasy” nie przestraszyły się jednobramkowej przewagi pierwszoligowca. Zażarta walka. Atak za atak. Tylko kto dla Cracovii ma strzelić bramkę? Apryjas? 38 minuta — wychodzi na „setkę”. Sam na sam z bramkarzem Wisły. Mocno, ale obok słupka. Może Wrześniak? 51 minuta. Ostry strzał z równie zaostrzonego kąta. Boczna siatka. Jelonek? 55 minuta — dostaje piłkę na 15 metrach od bramki Wisły. Jest przez 3 sekundy sam. Namyśla się. Odbierają mu piłkę. Zając??? 65 minuta — strzela z 25 metrów, futbolówka leci pod poprzeczkę. Wejdzie? Nie weszła. Znów ten Bobrowicz. Ostatni kwadrans. Napastników tradycyjnie nie ma. Obrońcy przez chwile zaspali. Kaliciak strzela bramkę. Czy to „pasy”? Tak. to też „pasy”... ...Ale co tam. Wszyscy mówili, że CRACOYIA dostanie jak Haiti z Polakami w 74 roku, a tu co? Ledwo dwie bramki strzelili. PAWEŁ MISIOR
Król strzelców kontra król wślizgów 6 goli na godzinę Bramki: Marzec (19) i Kaliciak (’76). Sędziował Zbigniew Urbańczyk. Widzów 4 tys. Było to pierwsze po trzech latach spotkanie derbowe. Wygrała I CRACOYIA: Sarnat (46’ Kwedyczenko) — Zając, ’ Motyka, Duda — Kowalik (70’ Ostapczuk), Gąsior, Wrześniak, Gruszka (77’ Siemieniec), Depa (81’ Brusman) — Apryjas, Węgiel, Jelonek. Czy to „pasy”? Tak. to „pasy” grają przez pierwszy kwadrans agresywnie, dynamicznie i z zębem, albo lwim pazurem, jak ktoś woli. Zamiast trzecioligowego chodzonego — wszyscy biegają. 3 minuta. Akcja lewą stroną. Od nogi do nogi. Depa. Jelonek do środka i Motyka strzela z 20 metrów. Tuż koło słupka. Znowu atak i Gruszka uderza mocno. Niewiele brakuje... W obronie napisy w „paleniu” Szeligi. Trzy minuty i trzy spalone napastnika Wisły. Lepsi od Wisły?
KAROL PECZE (trener Wisły): — Pierwszą połowę Cracovia broniła się bardzo ambitnie, w drugiej zaznaczyła się nasza przewaga techniczna i dużo łatwiej dochodziliśmy do piłki. W ostatnim okresie przegraliśmy 3 mecze, mimo że gra była całkiem dobra. Ten mecz potraktowaliśmy bardzo poważnie i chyba nie zawiedliśmy kibiców. LUCJAN FRANCZAK (trener Cracovii): — Wystąpiliśmy w mocno przetrzebionym kontuzjami składzie. Myślę jednak, że stawiliśmy czoła silniejszemu przeciwnikowi. Mecz był szybki, interesujący i miał dwa oblicza. Do strzelenia przez Wisłę drugiego gola moja drużyna walczyła, i starała się wyrównać. Później, kiedy zobaczyłem, że na wyrównanie nie ma szans — wypuściłem kilku debiutantów, oszczędzając graczy na środowy mecz trzecioligowy.
